Rozmówca 1: W tym miejscu to już trzecie pokolenie trzyma gołębie. Ojciec, brat trzymał, teraz ja. Następny brat. Lubimy po prostu to.

Rozmówca 2: Jeden lubi papierosy, drugi wódkę, a ja na przykład ani nie palę, ani nie piję, ja lubię gołębie! I od młodych ich hoduję. To jest takie hobby.

Prowadzący: I pan też?

R1: No nie palę, ale… no bo ja znowu z takiego założenia, że ja paliłem 30 lat, ostatnio rzuciłem i zacząłem hodować gołębie. I te pieniądze, które w papierosy, to teraz przeznaczam na gołębie. Jak pamięcią sięgam, to ojciec trzymał gołębie.

P: A dużo było po wojnie gołębiarzy na Targówku?

R1: Bardzo dużo. W każdym, w każdym budynku prawie tu były gołębie. To sobie można wyobrazić. Co budynek to jeden, dwóch gołębiarzy. Albo trzech nawet.

R2: Tak samo jak był [0:45] to samo. Prawie co druga posesja to były gołębie.

R1: Tak było.

P: Przed wojną też były?

R1: Zawsze były. Przynajmniej jak ja pamiętam, sięgamy, i z ojca rozmowy – no to sporo lat, nie? przedwojenne czasy jeszcze.

R2: Proszę pana, przedtem młodzież nie miała co robić. I trzymali, ktoś trzymał gołębie, żeby się te dzieci interesowali. Bo co miał robić? Robił sobie kółko na szprychę i sobie jeździł?

R3: Na fajerę jak to było! (śmiech)

R2: A teraz młodzi mają i to komputery, tego i się nie interesują tak gołębiami, tak jak dawniej się interesowali. Mają inne zajęcia.

R1: No pomału się wykańcza gołębiarstwo. Proszę pana, a ja dopóki nie zachorowałem to jeździłem co sobota na Żerań na targ. To młody, w pana wieku, to mało kto jest. Wszystko tak jak ja, młodszy troszeczkę ode mnie, a tak gdzieniegdzie rzadko kiedy któryś tam młody chłopak się pokaże, który się interesuje gołębiami. A tak to wszystko… te pokolenia nasze wiem, że to już gołębiarstwo całkiem usiądzie.

R2: Upada całkowicie.