Grzegorz Ceran: Za wałem, czyli za ulica Nasypową były, na dobrą sprawę, były mokradła. W 18, czy w 16 roku kiedy Rosjanie, gonili, ze tak powiem, Niemców to na tej naszej ulicy, stał taki drewniak, to był gdzieś tam 22,24, to była ulica Żymirskiego powojenna. Tak, stał drewniak, piętrowy drewniak, na dole był taki sklep, pół knajpa. Ten dom to, prawdopodobnie, pamięta początek XX wieku. Tam była knajpa. Ci Rosjanie jak jechali, spili się jak nieboskie stworzenia, bo to był jaszcze pełen złota i eskorta. Spili się, pojechali w nocy właśnie groblą przez te łąki i utknęli tam gdzieś, dwóch chyba się, czy jeden czy dwóch się ocaliło, natomiast reszta utonęła. Ono, to złoto, przynajmniej ja nie słyszałem żeby wydobyli. To mi ciotka opowiadała, która mieszkała też, po przeciwnej stronie, na wprost tego drewniaka. Ale większość złota pochodziła z Niemiec, to co wiem. Oni to wieźli gdzieś tam, no torfieje zdobyczne, sobie przewieźli. No do Rosji wieźli, z tym, że Moskwy stąd jest 1200 kilometrów wiec… No, bo tak jak mówię tutaj, tu były wielkie mokradła, zresztą po wojnie to, co ja pamiętam. A w okresie, budowy właśnie gdzieś Stadionu Dziesięciolecia, przyjechał traktor, bo ponieważ, no jak się ciepło w lato robiło to i na murawach, bardzo ładna murawa była. Tą murawę, to takim radłem wielkim i traktorem tym Ursusem, no pierwowzór Lanz Buldog, wycinali ta murawę do obkładania tych, tych stoków tego stadionu, no boków stadionu. Ale przyjechał za wcześnie właśnie, tak jak mówiłem ziemia była podmokła, więc przyjechał za wcześnie i utknął. Tak utknął, że wystawał w zasadzie mu tylko komin, czyli rura wydechowa, bo one, te traktory były jednocylindrowe, miały ten, rurkę do góry.