UWAGA! Ten epizod możesz również znaleźć na naszym kanale na YT

Prowadzący: Jaka jest motywacja, dlaczego pan hoduje gołębie? Po co?

Rozmówca 1: Jak chodziłem do podstawówki, to ojciec już gołębie przyniósł do domu. Pod stołem była zrobiona buda, były cztery gołębie, przez okno latały i od tego się zaczęło. Później zrobiłem sobie na podwórku, ale że były takie czasy, że ojciec jedzenie kupował, to mogłem sobie pozwolić na… ja mając 14 lat to już miałem 60 gołębi. Białe myszki też miałem. Króliki, kury miałem… i kury miałem.

Rozmówca 2: Jacek lubi… lubi zwierzęta. Jest przyjacielem zwierząt.

R1: Wszystko. I psa miałem. Wszystko. I rolnictwem też się zajmuję, o, pomidory i inne pierdoły.

Rozmówca 3: Nie wszyscy żeśmy się wychowali na Targówku.

R1: Ja z Grochowa.

R3: Ja też z Grochowa.

R2: Ja tu, z Targówka.

R3: Ja… Kamil z Targówka no i oczywiście pasja to powstała z okresu jeszcze takiego przed 20-30 lat temu, kiedy nie było internetu, nie było telewizji i cały okres wolny był spędzany na podwórku. I dużo było miejsc takich do trzymania gołębi. No to były możliwości trzymania ptaków, natomiast jeżeli chodzi o okres w jakim najczęściej się trzymało, to był okres zaraz powojenny. Dużo ludzi właśnie takich, którzy pracowali na kolei, którzy, dla nich to była jedyna pasja, gdzieś tam było dużo zakładów, tak jak na Targówku Fabrycznym, to było bardzo dużo zakładów przemysłowych. Później zostały skasowane przez państwo, bo państwo chciało wszystkich wprowadzić do komuny i wszystkie zakłady polikwidowali, wszystkie prywatne posesje polikwidowali. Dlatego dużo ludzi po prostu przestało trzymać ptaki. No i rozpoczął się taki okres, jakby to powiedzieć, trochę wysiedlania ludzi. Ci, co mieli jeszcze możliwość, to trzymali gołębie – to było jakby ich zajęcie. Nie mieli innego zajęcia, nie mieli telewizji. Natomiast ludzie, którzy by powiedzieć, wyprowadzili się, nie mieli takich możliwości, no i zrezygnowali. Trzymali po prostu z przyjemności i jak, nie dla zysku, tylko trzymali po prostu dla przyjemności.

R1: Przyszedł z roboty i ganiał gołębie.

R3: Jakby zwykłe gołębie ozdobne.

R2: To był taki sport jakby, tak.

R3: To był taki sport. Tak jak dzisiaj ludzie oglądają piłkę nożną, prawda, czy siatkówkę…

R2: To patrzyli na gołębie. Przy kamienicach były… w kamienicy były – buda była, ludzie patrzyli, nawet ci co nie mieli gołębi to obserwowali, tak, a głównie to był taki sport właśnie, że łapali sobie, mieszały się te kupy i kto komu złapie.

R3: To był taki jak gdyby rywalizacja i sport, bo innego zajęcia nie było.

R2: No głównie to, tak jak w Warszawie, tak, w tym okręgu jednak tutaj na Pradze na tym to jest brak miejsca na pewno, gdzie takie gołębie można by trzymać, mieć budę. Kiedyś administracje tak nie ganiały ludzi, to mieli po dachach, po jakichś strychach gołębie, tak, na Pradze to nawet na budynkach budy stawiali. No a teraz, no przecież nikt by nikomu nie pozwolił postawić gdzieś nawet na podwórku jakby był kawałek zieleni…

R4: W Ameryce trzymają tam na…

R2: …bo by były jednak kary, tak, czy do wystroju by nie pasowały.

R3: Ale w Stanach Zjednoczonych jest inna sytuacja.

R2: Tylko gołębie to tak jak, no to głównie to miejsce, no. Bo jakaś tradycja jest, ale nawet jak ktoś lubi, bo tam ojciec miał czy dziadek – tu nie ma miejsca. Tu trzeba mieć czas no i jakiś obowiązek jest.

R3: No ale musi mieć czas… Przede wszystkim – pieniądze, czas, obowiązek.

R2: Bo to jednak stworzenie jest, które potrzebuje codziennie wody i jedzenia, no.

R3: Opieki. Opieki, trzeba zmienić…

R1: Tu nie ma – zima, nie zima – trzeba przyjść.