Prowadzący: A jeszcze mam pytanie – o zioła właśnie. Tak jak dzisiaj są w sprzedaży, jest i kolendra, bazylia…

Danuta Kownacka: Nie, nie. Były zioła, były niektóre zioła, które się kupowało, majeranek na przykład, kminek, polskie zioła. Polskie zioła. Nie było tych ziół, które się dzisiaj importuje. Bardzo rzadko… Owszem, były takie przyprawy jak na przykład, patrzę, laseczki wanilii. Dziś, żeby dostać laseczkę wanilii, to trzeba pół miasta zgonić. A kiedyś to laseczki były pakowane w takie pojedyncze paczuszki i wszędzie można to było, w każdym spożywczym sklepie to kupić. To się wkładało do cukru i on tam mógł leżeć pół roku czy rok i potem się wyjmowało, krajało drobniutko i wkładało do ciasta. A dzisiaj tego nie ma.

P: A rozmaryn?

D.K.: Proszę?

P: Rozmaryn?

D.K.: Rozmaryn to było co innego. Rozmaryn to była roślina, którą ludzie uprawiali w doniczkach. I dzisiaj też czasem uprawiają. O, mój rozmarynie, rozwijaj się. Bo to stało w doniczce, bardzo rzadko kto się tym zajmował, trochę tam wody się nalało, bo to nie wymaga dużo wody i w warunkach dosyć takich rośnie trudnych. Więc… Ale z rozmarynu robiło się wianuszki i różne bukieciki do ślubu, do tego, śmego. Ale to raczej jako przyprawa mało było używane. W ogóle przypraw było mało.