This is additional content area. Learn more
Olga Płuciennik: Chciałam się dowiedzieć, czy pani chodziła tutaj na bazar…
Teresa Nowik: Na Szembeka?
OP: Na Szembeka,
TN: Oo… pani jak fajnie to były na Szembeka, to były, tak… i krowy były i konie i świnki sprzedawali i zjeżdżali się na wozach. To nie było jeszcze samochodów. Wszyscy w nocy jechali, z Janek i tam z innych takich tych no… całą noc jechali, żeby tu przyjechać i swoje dobra sprzedawać. I butów nie było i raniutko to sprzedawali wędliny swoje, no teraz to już samochodów, to trzeba wyjść tak po szóstej, to też tak właśnie zaufani sprzedawcy. I mleko tak samo przywozili, sery, jajka, to też tam kupywałam, raniutko trzeba było iść, zawsze taniej się kupiło i prawdziwe, a w sklepie to wie pani, przepuszczą przez te maszyny, no musi ukraść, bo to takie wszystko na, wodą dolewane, a teraz to nawet się nie kryją, nawet w telewizji był reportaż, że wpuszczają w te szynki, w te mięso wodę, żeby było ciężkie. A tutaj to wie pani, teraz też tak samo chodzę, taki przyjeżdża tam, skądś tam, chyba spod Wyszkowa i na drodze stanie, przy budce tam i pół godziny i wszystko sprzeda i mleko i twaróg, śmietanę i taniej niż w sklepie i dobre jest, prawdziwe, nie pleśnieje i śmietany jest dużo i mleko na zsiadłe można sobie fajnie nalać, nie takie, że wie pani, jak mówią, że kiedyś to proszku dosypywali, no a przecież jeszcze były te butelki, roznosili, z mlekiem. No, to też to było, zapisy były, zapisy były na to mleko, żeby pod drzwi. No to też było, wygoda, bo jak małe dzieci, to była wygoda. Ale to też tam, pani, kombinowali, takie nie było… ludzie to już naprawdę, Polak to potrafi, takie mleko nie zawsze się przegotowywało, niby świeże było. To trzeba było, już było dwie butelki brać, że jedna dobra będzie, a druga, że na zsiadłe, ale to było takie że no niestety, no nie jest takie to mleko.
