This is additional content area. Learn more
Ryszard Szufladowicz: Każdy nawet tak zwany żulik to jak dziewczynę zobaczył to był miętki, to był grzeczny. I to się uwidaczniało jak ktoś przychodził… no jak ja chodziłem na przykład na Brzeską – moja pierwsza żona była z Brzeskiej, o czym wspominałem. Proszę pani, to trwało z pół roku zanim ja tam zostałem zaakceptowany, że ja w ogóle tam mogę się na podwórku na Brzeskiej 9 pojawiać. I takim, humoreska taką, mogę pani opowiedzieć autentyk w czasach kiedy jeszcze żeśmy się spotykali, ja tam przyjechałem, miałem motor, na motorze. To były czasy kiedy można było motocykl zostawić i nikt go nie ukradł i nie zamykać tej kierownicy nawet. No tak było na tej Brzeskiej, na której dzisiaj ludzie się boją wieczorem chodzić. Tak było. Ja na tym bagażniku zostawiłem rakietę od tenisa, bo akurat z treningu wróciłem, zostawiłem motocykl, poszedłem i żeśmy tam chyba z nie wiem, godzinę, półtorej, dwie godziny w domu siedzieli. Wychodzę wieczorem, więc w okolicach godziny 10, a ten ludek na Brzeskiej tam to był taki szemrany, to był taki różny. I stoi takich dwóch przed bramą cwaniaczków, no starszych ode mnie, to mogłem mieć wtedy lat z 25, 26. Kiwa się, tacy są trochę podchmieleni, ja do tego motocykla podchodzę, a ten jeden podchodzi do mnie, mówi tak, mniej więcej mówi: „Co koleś, w ping-ponga grywasz?” do mnie, nie, bo rakietę zabrałem, mówię: Nie w ping-ponga, tylko w tenisa, „Ale my wiemy, ty jesteś swój. Ty przychodzisz do Baśki tam spod 9. Ale ty jesteś swój chłopak, tutaj ci nikt krzywdy nie zrobi”. Ja po tym poznałem, że jestem akceptowany. A jeszcze mówi: „To my ci, jak będziesz przyjeżdżał, to my ci popilnujemy tego motocykla”. To były środowiska zwarte i nie tylko Strzelecka, ale Brzeska na przykład również. I ktoś kto tam przychodził, a grzecznie się zachowywał po jakimś czasie był akceptowany. Co znaczy grzecznie – no nie zaczepiał, nie rozrabiał, uszanował to, że tam jest w innym środowisko. To trzeba… to są rzeczy mało uchwytne takie, ale gdzieś się wchodzi, to się widzi jak się należy zachowywać. I to było to samo na Brzeskiej. To taki obrazek pani mówię, jak on powiedział: „Koleś, grywasz w ping-ponga, ale ty jesteś swój – nikt ci tu krzywdy nie zrobi”. No.
