This is additional content area. Learn more
Sławomir Popowski: Praga powojenna to już była Praga tego świata który został zniszczony, którego nie było. To był zupełnie nowy rodzący się świat. Jak mówię bardziej świat wywodzący się – nie wiem – z doświadczeń handlu rąbanką. Ja być może teraz celowo przerysowuję i narażam się różnym osobom. To był świat właśnie rzemieślników, którzy już wówczas próbowali brać swój los w swoje ręce i walczyli z domiarami, z urzędem podatkowym, który w każdy sposób chciał ich zniszczyć no bo trwała wojna o handel, w związku z czym też uczyli się jakichś tam mechanizmów przetrwania. To już był zupełnie inny świat. Mój PESEL zaczyna się od 48 czyli 3 lata po wojnie, w związku z czym moja pamięć sięga pierwszych lat powojennych, tzn. tych lat kiedy właśnie były riksze, kiedy były dorożki, kiedy chłopi przywozili do miasta ziemniaki. To był też ten czas kiedy dla mnie zapach benzyny – zn. błękitny dym unoszący się, że tak powiem, z rury wydechowej, to było coś fantastycznego. Ja to wąchałem nie powiem jak narkotyk, ale jako coś niezwykle oryginalnego. Urodziłem się w świecie, który był 3 lata po wojnie- to już był świat potrzaskany, pogruchotany. Ja należałem do tego pokolenia, które w pewnym momencie miało dosyć opowieści wojennych na imieninach u cioci. Trochę na tej zasadzie jak powiedzmy pewnie dzisiejsze pokolenie ma dosyć legend styropianowych, przy czym im dalej od wojny, im dalej od styropianu, tym te legendy stają się coraz barwniejsze i coraz bardziej rozbudowane. Ale jak mówię ten pierwszy okres tych pierwszych lat powojennych bardzo dobrze pamiętam.
