This is additional content area. Learn more
Jacek Natorff: Taka jedna z większych orkiestr to była kolejarska. Ta orkiestra, proszę pani, miała próby w takim budynku dworca nad Wisłą kolejki wąskotorowej. Ten dworzec jeszcze w latach 60. budynek tego dworca stał i tam w tym hallu, w tej poczekalni – taka dość duża ta poczekalnia była – był chyba jakiś klub i właśnie ta orkiestra miała tam swoją siedzibę i tam bardzo często chodziliśmy i słuchaliśmy jak oni tam grają. A wejście było od tej ulicy, ona tam chyba Blaszana się nazywa, tam takie kocie łby do tej pory są. W zasadzie śladu po tym dworcu to w tej chwili chyba nawet, nie ma tam żadnego fragmentu, że tam coś było takiego. No, ale w latach 60. to oni tam, ćwiczyła ta orkiestra, chodziliśmy tam słuchać jak oni grają. Nawet tam sobie robili żarty, że trzeba z cytryną tam chodzić, prawda, to wtedy… Nie wie pani, że? Nie? O, proszę pani, nie wiem, ja nigdy się nie odważyłem spróbować, ale podobno jak orkiestra dęta gra i stanie pani w pobliżu i będzie pani jadła cytrynę, to oni przestają grać, bo ślina im leci i nie mogą, nie mogą grać, no.
