This is additional content area. Learn more
Andrzej Malesa: To był chyba wrzesień albo październik. Przyszedł Nobis (…) ten policjant w granatowym (…) chodził po podwórkach i mówił, że wszyscy ludzie mają wychodzić. Wszyscy – jak kto chory to na noszach wychodzi, bo Niemcy przyjdą to będą no… rozstrzeliwali. No i myśmy wszyscy poszli. Ciotka tam przyszykowała dla wujka tam ten kuferek. Kuferki były kolejarskie (…) i każdy tam miał wódkę, coś do zjedzenia… wódka to na, po prostu jako fant, za wódkę można było i od Niemców się wykupić (…) A przy zbiegu Korsaka ulica jak jest, naprzeciwko jest figura Matki Boskiej, do dzisiejszego dnia tam jest ta figura. Figura Matki Boskiej. I tam naprzeciwko mieliśmy się wszyscy stawić na tym podwórku, znaczy przyjść. I Niemcy robili selekcję, to ja pamiętam dokładnie. Stało ich tam paru tych Szwabów, jeden taki najważniejszy chyba, oficer z SS, te trupie czachy mieli, nie? z taką szpicurką. I się podchodziło i on kierował – na Korsaka – to do Niemiec.. Podchodziło się do niego, on oglądał, albo raus tam na ten plac do szkoły, albo na Korsaka. Wiadomo było, że tamtych zabierają, nie? I myśmy tam, ja stałem, wujek, wszyscy (…) To było wszystko obstawione przez Niemców (…) i dochodziliśmy i wujek przyszedł. [Niemiec] się patrzał tylko i tą szpicą rudą tylko wskazał kierunek. Jak ktoś tam mówił coś, to raus! Wie pan każdy się bał. Tam tych Szwabów było od choroby. No i wujek podszedł, tam wujka skierował na tamtę stronę na Korsaka. I ja tam „młynkiem” szedłem nie? I mnie też tą szpicrutą pchnął tam na Korsaka! A że moja ciocia to była taka kobieta charakteru, gwałtowna, nie bała się, jak zobaczyła, że mnie tam kierują, to doleciała, zaczęła przeklinać, na tego Szwaba: że nie zabierać, że to dziecko, że zabiera mnie! No bo ja miałem trzynaście lat, nie byłem z barami, tylko dzieciak, jak to w czasie wojny. I zaczęła mu tak wymyślać! To wszyscy zamarli, to słynne było na całą tą Szmulę. Wszyscy zamarli bo wyjmie pistolet i zastrzeli! A ten szwab … się zdenerwował, ten ze szpicrutą, mnie tą szpicrutą weg! [z powrotem]. Tam kazał mnie iść na tę szkołę. No i ja tam poszedłem. I do ciotki, a ciotka za nim, jeszcze mu długooo wygrażała. Nie bała się! To była bardzo odważna kobieta.
