This is additional content area. Learn more
Gdzie pani robiła zakupy?
Teresa Nowik: No tutaj, przez okno, tutaj się patrzyli, pani jest, widać tu sklep, ale to był… tu się zobaczyło, okno tu otworzyłam i jak samochód jechał nie wiadomo skąd… inwalidzi, skąd te matki z wózkami, pełno było… A towaru było bardzo malutko i były kartki. No, ale jakoś Bóg dał, że mi się zawsze udawało, ale były pamiętam, że w nocy trzeba… była lista, była społeczna. Nieraz o czwartej, wpół do czwartej trzeba było wstać i była kolejka. Przed Świętami tak samo. Pamiętam, po jednym śledziu dawali i ten śledź zawijali w gazetę. No takie nawet pamiętam, ten śledź w gazetę zawijali, dawali przed Świętami i na Święta. No to wie pani, to… jakoś tak było, niczego nie było przecież. Ale ludzie kupowali na zapas, bo mieli jakoś chody, czy jakoś takie rzeczy przemysłowe, to już do sklepu faktury tylko przyjeżdżały, a towaru już nie było. No.. zawsze, no wie pani, jak mieli tu rodziny, oni byli tu zakorzenieni to i jakoś i to życie było inne, lepsze, wygodniejsze, a jak się przyjechało … zaczynało się od zera, no to wie pani, było strasznie ciężko. Brakowało wszystkiego, ubrań i wszystkiego. Kolejki tak samo, ludzie… czy rower pamiętam kupić, to ile pamiętam… taki składak, to ile razy żeśmy jeździli, ten taki Smyk był, nie? No to tam żeśmy jeździli, żeby ten rower kupić, ale dzieci były sprytne. To one widziały, tak jak one są, też między nogami weszły, kolejki umiały zająć czy na, przy Pałacu Kultury były też takie stoiska jak były 22 lipca, czy 1 maja, no to też tak kolejki zajmowały się. Albo w maju były te targi książki, to tak samo, żeśmy o trzeciej w nocy żeśmy zajmowali, potem dzieci brałam i żeby im te książki kupić bo już malutkie, oj, to już w zerówce ten synek czytał.
