This is additional content area. Learn more
Zbigniew Gajowniczek: Po wojnie już jak 45 rok, no to myśmy wyprawę już robili przez most, ten taki most na Stare Miasto. Jeden był pontonowy na wprost Karowej i na wprost tutaj tego tam, jak ta ulica ta koło tego, koło tej celnicy wodnej, no tak na wprost szedł, a drugi był troszeczkę w prawo bliżej mostu Kierbedzia, to był taki wysokowodny most – wysoki most był, budowany z pali, takich grubych pali drewnianych. Tylko ja mówię, nie pamiętam czy ja to, czy już, przez wysokowodny, czy przez ten pontonowy. W każdym bądź razie jak żeśmy przeszli to wszystko, pamiętam byłem tutaj na koło kolumny Zygmunta i pamiętam tą ulicą Piwną, no to ile, pierwsze 15 metrów to była ulica, domy oczywiście, 2 domy były spalone, zniszczone, ale dalej to już było kupa gruzu – już nie mogliśmy wejść, po prostu, nie dało rady. Trzeba było po gruzach chodzić. No to żeśmy tam już nie wchodzili. Kolumna Zygmunta leżała. Pamiętam, no to już trochę śniegu było, to taka, taka była, jeszcze jest taki śnieg troszeczkę, takie resztki śniegu było, ta kolumna była, w takich kawałach leżała, żołnierze się kręcili, polscy żołnierze tam się kręcili naokoło, ale na Starówkę nie wolno, nie można było wejść. No po prostu to była kupa gruzu. To myśmy poszli tutaj w boczną ulicę…Tam był sąd. I myśmy się dostali, oczywiście rozwalone to wszystko było, gruzowisko, ale myśmy tak chłopaczki małe, to tam po gzymsach, po tego żeśmy się dostali na 1 piętro i tam po tym buszowaliśmy po, po tym sądzie. I tam różnego rodzaju, już żeśmy się uczyli czytać, więc czytaliśmy różnego rodzaju akta złodziejskie, jakieś tam inne, bo to sąd był. Szafy były, nas interesowały kalki, jakieś pieczątki, ale szukali… no tylko to było! Tam nic więcej nic innego nie było. No to myśmy się tam trochę wzięli tego, tego wszystkiego i z powrotem na Pragę żeśmy się udali. No nie można było na Warszawę, no nie można było tam. Mowy nie było, żeby tam można było dojść. No Miodowa, to była ta Miodowa ulica. My byliśmy młodzi chłopcy, ale już dojrzali. Pod tym względem, że wiedzieliśmy czego nie należy ruszać, czego nie należy – granatów, czy jakichś pocisków, nie tego, to wiedzieliśmy – tego nie ruszaj, zostawiaj. A resztę to myśmy se dawali radę.
