This is additional content area. Learn more
Zbigniew Djaczko: No to chodziłem z dziewczynami do Stodoły. Ale tak, tak do Stodoły mogli wchodzić dziewczęta bez, studentki obojętnie jakich uczelni. Natomiast tylko studenci Politechniki Warszawskiej mieli wstęp bezpośredni. Studenci innych uczelni musieli być wprowadzani przez dziewczyny z Politechniki Warszawskiej. I to były tam taka właśnie scena jazzowa. I tam w czwartki, soboty i niedziele były takie potańcówki. Z przerzutami przez plecy, przez głowę, pod nogę, taki artystyczny był ten jazz wtedy. Piękne dziewczyny chodziły. Chyba najładniejsze dziewczęta to były na ASP. Świetnie ubrane. Wtedy to nie było w co się ubierać, ale one potrafiły, potrafiły cos wykombinować. I żeby wyglądać tak ładnie. Wyglądały ładnie. Były tam, tak na ASP to były Bale Gałganiarzy. Kiedy należało się właśnie przebrać na jakieś, w jakiś taki strój gałganiarski. Teraz te dziewczyny chodzą, mają te kolana gołe, ja się dziwie, że nie maja pachwin gołych, tylko te kolana, żałuję ale co zrobić. No więc te dziewczyny się tam faktycznie ubierały ze smakiem, tam z bibułki, cos kombinowały ładnie. I wtedy to jeszcze dziewczęta nie miały rajstop, tylko pończochy na takie, nie wiem, podwiązki. Tak to się nazywa? Chyba tak. I specjalnie takie krótkie, jak się zobaczyło kawałek tej nogi, to były, to była wielka radość. A jeden z takich tych zgrywusów, na tym ASP, student jeden przebrał się za piec. Z kartonu taki zrobił sobie piec, z tyłu takie miał drzwiczki do tego pieca. I napisane na drzwiczkach było: nie otwierać. No ale tam szczególnie panie otwierały, a tam goła pupa.
