This is additional content area. Learn more
Bohdan Wróblewski: No… na bazar Różyckiego myśmy bardzo często chodzili, bo tam można było coś zachodniego dostać. Zresztą myśmy wszyscy u Władysława potem to, ponieważ te mundurki to tam niektórzy tylko mieli po starszych braciach, takie były te granatowe z błyszczącymi guzikami. Gimnazjaliści to mieli z taką wypustką niebieską, a licealiści mieli z taką tą… amarantową. Przy spodniach taka była i chyba tu gdzieś przy mankietach. Jakieś takie, takie, prawda. To był, oczywiście bez naramienników to były, ale takie srebrne guziczki były. Ale to tam miało parę osób, natomiast myśmy nie bardzo mieli w czym chodzić. A przyjeżdżali wtedy z demobilu, młodzi chłopcy, którzy przymierzali w tych bateldresach takich, no i myśmy wszyscy w tych bateldresach chodzili. Wszyscy mieliśmy te bateldresy, ja gdzieś mam nawet takie zdjęcie tam w tym, w tym takim, z dziewczynami jakimiś tam jesteśmy w tych bateldresach. No to była kurtka taka koloru khaki, zapinana na taki pas, guziki były takie przeważnie kryte takie były, te angielskie z naramiennikami do pasa, no i spodnie do tego były. Spodnie zresztą były spinane, ale to spinacze były oddzielnie. Myśmy bez spinaczy chodzili w tych, w tych, tych. No ale wyglądaliśmy jak, jak… jakbyśmy wrócili od Andersa przecież, tak. Także większość takich chłopaków, a i to związane było z bazarem! No bo na bazarze się chodziło, trzeba było tam przymierzyć, trzeba było kupić, wytargować, prawda. No niezależnie od tego no nasze panie też, tam i dziewczyny i tego wszystko chodziło, bo tam coś, coś ciekawego było, prawda. A tak to była bida przecież, no przecież nic nie było. Przemysł jeszcze nie pracował, także tam moda była właśnie na bazarze (śmiech).
