This is additional content area. Learn more
Wiesław Wencel: W tej parowozowni pamiętam Niemcy mieli skład żarówek. Żarówek i żarów. To były… jedne to były żarówki zwykłe, a drugie to były żarówy TAKIE! Do różnych reflektorów i tak dalej. I tam tylko 2 wachtmanów pilnowało ten olbrzymi obieg, i myśmy tam… bo żarówki cudownie, cudownie się bawiło żarówkami, a mianowicie rzucało się o ścianę. Ponieważ to były różne, to był… a z tych dużych to był taki łomot, jak, jak ten. No więc kradliśmy te żarówy, latali za nami, ale mówię nigdy nikt do nas nie strzelał, tylko głośno przeklinał za nami po niemiecku. No i trzeba było być nie w sandałach, tylko w dobrych butach, bo te wszystko, było wszędzie tych odłamków szklanych. Szkoda mi tej parowozowni. Była bardzo ładna. Jak, jak oglądałem te lofty wspaniałe w Łodzi, to naprawdę. Tak niedużo w Warszawie tego jest. Ale to jest wina konserwatora oczywiście. Ja się boję o Schichta! Ja się boję o Schichta. Przecież Schicht jest w doskonałym stanie! Te, te budynki w Łodzi, których renowacje robione, były w gorszym stanie. Przecież w Szychcie jeszcze przecież szła produkcja w 60, może 70 latach jeszcze się mydło Jeleń robiło. Także i tam. Zresztą zna pan tą Szychtę, tam jest ten budynek, chyba zamieszkały, który był dla administracji. Tam były mieszkania administracji Schichta i to jest w doskonałym stanie! Przecież to można by zrobić przepiękny zespół. A ja się boję, czy jacyś deweloperzy przeklęci to nie wykupią tego.
