This is additional content area. Learn more
Bohdan Wróblewski: To były bale takie publiczne. Władysław IV trochę na tym widocznie zarabiał. Ja nie wiem jak to było z punktu widzenia tam finansowego. Wiem tylko tyle, że jako mając pewne predyspozycje plastyczne robiłem tam dekoracje często. Jakieś syrenki, jakieś… prawda, a… kiedyś zetenpowcy do mnie przyszli i powiedzieli: „Słuchaj, chcemy ośmieszyć bikiniarzy”, nie wiem czy pan wie kto to byli bikiniarze. Więc to była taka młodzież, która zaczęła wzorować się na tych amerykańskich wzorach, prawda, takich bardzo nowoczesnych, prawda, więc oni się ubierali w ten sposób, że chłopak zwykle miał włosy w tak zwaną jaskółkę do tyłu, takie troszeczkę dłuższe i zlepione brylantyną taką w taki dzióbek, bardzo często baki zapuszczone też miał, natomiast… a, i nosił samodziałową marynarę. Taka z takiego samodziału, taka z takimi barami, prawda. Spodnie musiały być takie dość zwężające się u dołu i krótsze, mniej więcej 10-15 centymetrów nad kostką. Dlatego że się nosiło piękne jak na te czasy, nie wiem, oni gdzieś tam z zachodu, bo widocznie gdzieś to ktoś przemycał, czy przewoził czy coś, takie były skarpety kolorowe, no i była koszula z krawatem, bardzo często malowanym. Na Pradze byli tacy specjaliści, co olejne, olejną malowali tam jakieś takie. Zresztą gołe dziewczyny jakieś, jakieś tam tańczące, to się nazywa, prawda, bikini, takie te, krawaty. A dziewczyny były też tak… a no i buty musiały być oczywiście na takiej słoninie tak zwanej, na takiej grubych podeszwach, prawda, takie wyglancowane buty. Czyściło je się wtedy tak zwaną pastą kiwi, tą zachodnią, prawda, co one świetny połysk miały. No i… a dziewczyny ubrane były w taką spódniczkę z dużym rozcięciem z boku, tak żeby nogę można było tam ten. No te, te… te pończochy, te jakie tam miały, jakieś takie siatkowe czasami, jakieś tam gdzieś tam ktoś przysłał czy przywiózł sobie. Przecież na zachód bardzo mało kto jeździł zresztą, no ale czasem paczki jakieś przychodziły. No więc one tak były, te spódniczki miały takie rozcięte, te pończochy, prawda. Buty miały na takich… no szpilek nie było, na takich klockowatych jakichś obcasach, ale wysokich z takimi paskami, wokół tu ponad kostkami jeszcze takie paski były, tu, prawda, skrzyżowane, no i była bluzka – modną bluzką była bluzka robiona ze spadochronu takiego. Takie białe brzuszki były, prawda. No, oczywiście jakieś tam bransolety i tak dalej. No i oni tańczyli, oczywiście wtedy zaczęła wchodzić ta muzyka boogie-woogie. Więc tańczyli takie te dziwne tańce, bo to pierwsze były takie wygibusy różne, prawda, bo pamiętam, że tak zwana poprawna młodzież to tańczyła tango, tańczyliśmy fokstrota, tańczyliśmy poleczkę, walczyka, prawda, a oni mi te boogie-woogie jak zagrali. Oczywiście jak zagrali to oni szaleli, tam fikołki fikali jakieś i tak dalej, i tak dalej. No ale zetenpowcy, w ogóle naszym to władzom się bardzo nie podobało, że to jest takie zachodnie, a tutaj myśmy powinni bardziej czastuszki śpiewać i tańczyć. No i tak to wyglądało, że ci zetenpowcy przyszli i powiedzieli: „Słuchaj, chcemy ich ośmieszyć. Jakbyś mógł zrobić taki… tańczącą taką wariacką parę, to my ich ośmieszymy”. No więc ja, akurat się tak złożyło, że ojciec, na ojca adres przychodził taki, National Magazyn, wie pan, ten, ten magazyn taki geograficzny. National Geographic magazyn, tak. To było oczywiście dla nas objawienie. Dlatego że to był kawałek takiego oddechu tego innego świata i tam były między innymi zdjęcia takich tych chłopaków, takie modne marynary, tego, i tak dalej, więc ja ten wzór miałem. No i według tego zrobiłem takie dwie tańczące duże figury na ścianie u Władysława IV. I co się okazało – no efekt był zupełnie odwrotny, dlatego że to był wzór dla bikiniarzy i oni zaczęli się według tego wzoru ubierać później.
