Prowadzący: Ale mieli Państwo przecież ten duży bazar obok, więc po co się chodziło na bazar Różyckiego?

Teresa Szubiakiewicz: A proszę pana, bazar na Stalowej a bazar Różyckiego to były dwa różne bazary!

P: Czym się różniły?

T.S.: Proszę pana, bazar na Stalowej, to powiedziałam Panu, stare ciuchy, gołębie. Proszę pamięta o gołębiach! Przecież, proszę pana, zamknę oczy, Równa, prawna, na Równej tam gdzie teraz kościół wybudowali duży obok, były, tam nie było drewniaków, na Wileńskiej. Tam pamiętam, że tam były groby ludzi, którzy zginęli, jeszcze tam były pogrzebane później to usunęli, ale tam były drewniaki, tam były gołębie. Tam się szszszszszt! szmatę i prawda. Były drewniane…na Bródnowskiej, przecież to były drewniane budynki. Szkoła 89 – Kowieńska, Kowelska i tu tak, prawda, gdzie chodziły już moje młodsza siostra, najmłodsza do 89. Bo, średnia między mną, ’42 rok Hanka chodziła do…na Konopacką do Rzeszotarskiej – to elitarna, to elitarna.

P: Ale co, gołębie, czyli pani mówi, że….

T.S.: Oczy…i tam był handel na Stalowej, na Stalowej, bazar. Na bazarze, na Stalowej był bazar z gołębiami… właśnie staroci, przede wszystkim, ciuchów, mówimy o ciuchach, o łachach, ale tam było to wszystko co pozbierali ci….

P: Ale czy zauważyła pani inne ptaki, poza gołębiami, bo tutaj mam różne doniesienia właśnie, że tutaj sprzedawano, inne takie, nie wiem, jak szczygły na przykład.

T.S.: Proszę pana, nie pamiętam, nie pamiętam. Ponieważ nie kupowałam nigdy tego, bo u nas nie było tego, prawda, nie pamiętam.

P: Ale wróćmy do różnic. Co kupowało się na bazarze Różyckiego?

T.S.: I warzywa, prawda, i budy z tymi mięsem, i tak było. Jakkolwiek powiedziałam, ze były te dwa ekskluzywne sklepy na Boże Narodzenie na przykład. Do tej pory pamiętam Boże Narodzenie i Wielkanoc, kiedy u Justa i Wójta były piękne wystawy ze smalcu zrobione, i jakieś szopki, nie szopki, no to dzieciaki stały i patrzyły.

P: Szopki z mięsa?

T.S.: Ze smalcu! Nie wiem, być może, że puszczone na to nim jakieś były, zimą, szopki…

P: Czyli rodzaj takich płaskorzeźb czy rzeźb ze smalcu?

T.S.: Tak, tak, tak, proszę pana. To było… na pewno to był, na pewno to było, ale to było piękne rzeczy dla dzieciaków to była fascynacja, prawda. A iii, czyli bazar na Stalowej to był taki nędzny bazar, natomiast Różyckiego to pan miał budy z nowymi ubraniami, sukienki ślubne, sukieneczki do pierwszej Komunii Świętej, garniturki, tego typu rzeczy. Był tam dalej, bliżej Brzeskiej warzywa, były też, ale to był zupełnie inny charakter…No przede wszystkim nasz na Różyckiego: „Flaki, sprzedaję flaki!”, „Pyzy!”, no i trzy karty, no (śmiech) ten folklor!