This is additional content area. Learn more
Maria Kozłowska: Był hazard w trzy karty, którzy… tak zwany benkiel, nazywał się benkiel na środku i ja często gęsto jak otwierałam już budkę, to leciałam sobie tam przez środek zobaczyć – a to jakąś bluzeczkę sobie kupić, czy cuś, czy do domu coś kupić, no to przeleciałam co kupcy mają, zobaczyć. No i ten benkiel, i lecę tak śnieg przyprószył, patrzę, a oni zawsze byli napojeni wódką i jednego koło butów, takie dwa tysiące te brązowe leżało tak zgięte. Bo oni w ten sposób grali – oni mieli swój sztab, który obstawiał: „O, zobacz, stawia tego i wygrywa”, a taki olekfant jak to się mówi, człowiek, który przyjeżdżał skądś, patrzył, on wygrywa, to dlaczego nie przyjechał sobie kożuch kupić tam za ileś: „No to ja zagram”. No i on, wtedy wciągali tego człowieka i wszystko z niego. Nieraz po 100 tysięcy, po ileś tam przegrywali na tym benklu. Ja lecąc zobaczyłam te dwieście złotych takie pogięte, bo oni chyba pijani, dwa tysiące, wzięłam te dwa tysiące, przyszłam do budki mówię: „Eee, to są złodziejskie!”. I takie pudełko miałam plastikowe, wrzuciłam tak taką ławę otwieraną do tego pudełka, nie ruszałam. Pamiętam, że pieniądze się zmieniły, wszystko, te dwieście złotych nie dotknęłam, te złodziejskie. To właśnie to był benkiel. Cinkciarze to handlowali dolarami. Więc między innymi wtedy był zakaz kupowania dolarów, nie wolno było kupować dolarów. No i zrobili czarny rynek gdzie cinkciarze całe, zrobili na cinkciarzy obławę, bo oni robili nie na tylko na kupców, na ręczniak, ale również na tych cinkciarzy zrobili swego czasu. I oni, te cinkciarze, no mieli kupę dolarów, nie wiedzieli gdzie, to w ubikacjach potopili w takich studzienkach, studzienkach takich, na dachy rzucali. Dolary, oczywiście! cali to, to nieważne, bo oni nie chcieli mieć nic przy sobie, bo i tak by im zabrali, jeszcze więzień, mieli kratki. Potracili ciężkie pieniądze. To właśnie cinkciarze handlowali dolarami.
