Józef Makowski: Wie Pan kto to byli bikiniarze? Bikiniarze to chodzili tak: mieli szwedzkie skarpetki, takie w paski, buty, tak zwane na słoninie, 3 razy, to myśmy nazywali, sztupry 3 razy szyte. Wie Pan, czyli taka gruba zelówa na tym i 3 razy takie grube nici. I plereza, wie Pan co to plereza. I właśnie z tą plerezą powiem Panu taki… no to Maryniak, no to początek… przed 50-tym rokiem. Ja, jak już chodziłem grać na skrzypce na tą Kawęczyńską, to z kolegami umówiliśmy się – koledzy na mnie czekali przy Targowej i żeśmy pojechali na Maryniak. No to oni i ja poszliśmy na… a na Mariensztacie to wie Pan, były deski i tam były tańce i z jednej strony były tańce, grała orkiestra, z drugiej strony były występy, ktoś śpiewał. „Przygoda na Mariensztacie”, to kilka razy śpiewali jednego wieczoru, wie Pan, także piosenka była, to się mówiło na tak zwanym Maryniaku. I ci, ja prosto ze szkoły, ale ja nie piłem nic, a oni tam widocznie wypili jakąś tam alpagę czy inne 23, wie Pan jak to się kiedyś nazywało, i trochę tam rozrabiali, kogoś tam potrącili i drapnęła nas policja. Milicja wtedy. Wszystkich trzech. I okazało się że oni, jak to po alkoholu – ja to tyle, że z nimi razem pojechałem na ten komisariat, ale oni rozrabiali, to ich obcięli prawie do gołej skóry! Nie to, że maszynką, nożyczkami, ale tak… z plerezy mieli takie, bo to mieliśmy… ja to miałem plerezę właśnie taką, włosy miałem tutaj, pokażę zdjęcia, teraz jestem łysy, ale włosy miałem, tego… I proszę sobie wyobrazić, że im obcięli włosy, a mnie, ze względu na to, że ja skrzypek i ja najmniej rozrabiałem – bo ci milicjanci stwierdzili, że: „ten to się w ogóle prawie nie tego… był z nimi, ale on nie uczestniczył” – i mnie darowali, mnie tych włosów nie obcięli, a im obcięli prawie do gołej skóry, poobcinali nożyczkami!