Andrzej Nowakowski: No ludzie byli w tamtym okresie bardzo zapobiegliwi i jednocześnie kreatywni. Oczywiście takie, takie sprawa takiego bezruchu długo nie trwała, jakieś tam źródła dochodów szybko się znalazły. Tutaj: na Pradze, Targówek no i to Zacisze, no bliskość Dworca Wschodniego miała duży na to wpływ, ponieważ z Dworca Wschodniego odchodziły pociągi do tak zwanej Rzeszy wtedy. Aż doszło do takiego, że tak powiem, na większą skalę interesu, to znaczy, okres w tym – w tej Rzeszy, to przez Hitlera był takim okresem, kiedy tam wprowadzono takie ostre rygory: wszystko dla frontu. Wojnę się wygra, wtedy się odbije wszystko. Wtedy Niemcy będą żyli już bardzo dobrze, ale na razie się muszą wszystkiego wyrzekać. I szybko zorientowali się tutaj ludzie na Pradze i na Zaciszu, że dobrym interesem jest do Rzeszy przemycanie alkoholu. Szybko ktoś tam się zorientował, jak metodą chałupniczą można produkować tak zwany bimber. W tym Zaciszu praktycznie każde wolne pomieszczenie, komórka czy niezamieszkałe mieszkanie w domku takim niewielkim, bo tam tylko takie były, od razu były wykorzystywane jako lokal właśnie do produkcji bimbru. Całe te instalacje złożone z kilku beczek – takich blaszanych – połączonych systemem rur służył im do produkcji tego bimbru. Oczywiście odbiorcą tego – bo to przecież nie produkowali ludzie dla swoich potrzeb, żeby samemu się tego napić, bo to nie byłby interes – to byli kolejarze, którzy na trasie Dworzec Wschodni – Generalna Gubernia – Rzesza systematycznie kursowali pociągami, nawiązali kontakty tu i tam, i tu producenci, tam odbiorcy – interes jak zwykle na alkoholu był bardzo dobry. I ta działalność praktycznie przez całą okupację kwitła. Pozwoliło to ludziom tutaj z Targówka, z Zacisza w tym czasie bardzo dobrze prosperować.