This is additional content area. Learn more
Jan Naperty: I ja widziałem jak 19 września 1939 roku była bitwa pod Falenicą. Polskie oddziały Lubelski Dywizjon Kawalerii Konnej i Kresowiacy, to proszę pana 37 ich poległo, naszych, w obronie! Rozlokowali się nasi jak jest Morskie Oko, to jest taka góra. I na tej górze okopali się nasi, proszę pana, ojciec przyszedł z Falenicy o godzinie dziesiątej i mówi: „Będzie wojna, bo wystawione są warty”, myśmy wykopali taki… po ziemniakach… jeszcze po… tego, po poprawiliśmy schron, że jak będą odłamki, to nie zabiją, bo jak pocisk by wpadł to i tak byłoby klops! I o jedenastej tak gdzieś, w pół do jedenastej zaczęła się walka – strzelanina. Polacy strzelali z tych armat, pociski przelatywały nie tu, tylko trochę dalej tak jakieś 300 metrów za zabudowaniami. Nasi mieli tylko działa, karabin maszynowy tam… może z kilka. A Niemcy mieli czołgi – Pantery, to przez pole tutaj jechali, krowy były uwiązane nasze, to strach miały, bo te czołgi Pantery, to bali się Polaków, to jechały po wiśniach, wiśnie były zasadzone po tej stronie, to krowy po walce, krowy się… mleko się warzyło 2 tygodnie ze strachu! Krowy tak przeżyły to… Taki stres miały te krowy, że mleko się warzyło! A pies był uwiązany tam gdzie ta obora jest, to zdechł za parę dni. Tych czołgów Panterów, to było pięć, a tam na górze pod Falenicą, jak idzie Podkowy ulica i do góry i skręca, to tam, proszę pana, stanął czołg Tygrys i proszę pana on strzelał z tych, z szrapneli co rwały się na wysokości metr nad ziemią, a nasi ciągle se leżeli, w wykopanych tych dołkach i jak z góry leciał, to już nie ma mowy żeby ten ich… 37 ich wtedy zginęło. Spalili całą Falenicę! Jak podpalili gdzieś o godzinie pierwszej, to proszę pana, paliło się, jeszcze dopalały się te resztki jak walka ustała. Palili wszystko, bo Falenica przeważnie była drewniana i tam dużo tych… dzieci, żydowskich dzieci to… co musiały przeżyć, jakie piekło! Jak to wszystko się paliło. Nie było gdzie schronić się, no.
