This is additional content area. Learn more
Pan Djaczko: Takim miejscem spacerów jak mieszkałem na Grochowie, to była ulica Grochowska. Na odcinku od trasy, mniej więcej, od Karczewskiej, nie wiem czy Pani wie. Karczewska to jest tuż przed Łukowską. Grochowska na odcinku powiedzmy tak no od, teraz.. teraz to są chyba jakichś Szklanych Domów, czy coś takiego, ulica chyba. Na tym odcinku aż do placu Szembeka. Spacerowali tam panienki, tam dziewczynki z chłopcami, tam, tam. A najgorsze takie żule, jak się mówiło, żule, chuligani to byli na Gocławku. I Gocławki przychodzili tutaj żeby nas tłuc. Między Gocławek, Grochów. I tam taki zabijaka, taki był łobuz, ale on wtedy chyba miał ze dwadzieścia pięć, dwadzieścia sześć lat. Był szewc taki. Wielki, wielki, wielki chłop, chłopisko. Ale raz go tak obrzucili kamieniami, ci chłopaki z Grochowa, bo tak niestety bali się. On podobno trenował boks w Gwardii. To były tam takie nawalanki. Ale na szczęście tam bez trupów no… No i tam oczywiście, też były walka Praga z Czerniakowem. Wtedy to były odrębne ulice. Nawet miały, nawet ten żargon się troszkę różnił. Tam na przykład na Bielany, przez Żoliborz, to tam na Bielany i z Czerniakowa. Natomiast tutaj no wiele słów, których tak żargonowych praskich. Na przykład nie wiem czy Pani wie, co to był szkatulnik. Albo szkatuła. Albo lombard, nie. Garbaty, garbus to też, szkatuła, szkatulnik. I muszę powiedzieć, kiedyś to na ulicy się widziało bardzo wielu garbatych ludzi, teraz na szczęście nie ma bo już przyjmują te porody w sposób prawidłowy, a kiedyś to obojczyki były, ciągnęli za rękę, pewnie wyrwali to…
