This is additional content area. Learn more
Urodziłem się na Woli, jestem dzieckiem Woli. I pierwszy jakiś obrazek mój, który zachowałem w pamięci był dość przykry – i może przez to tkwi on we mnie tak głęboko – pochodzi z oblężenia Warszawy w trzydziestym dziewiątym roku. Miałem wtedy trzy latka i w nasz dom trafiła bomba lotnicza zrywając klatkę schodową. Siedzieliśmy w mieszkaniach, w mieszkaniu siedzieliśmy w przedpokoju, no bo to niby bezpieczniej było, nie ma, nie było tam okien, więc tam jakiś materac był. I siedzieliśmy właśnie całą tam rodziną czyli : ja, matka i moi dziadkowie. I tam bomba właśnie zarwała klatkę schodową, więc potem nas tam wyprowadzano po drabinie. I to był właściwie drugi wypa…drugi obrazek, który zapamiętałem, bo na parterze, w takim stosie gruzów była nasza sąsiadka i właściwie wystawała jej tylko głowa z tej…z tej kupy gruzu. No, było koszmarne, bo miała otwarte – właśnie pamiętam wszystkie te detale – miała otwarte oczy, włosy stały jej, bo to pod wpływem wybuchu jakoś tak były nabite kurzem, więc była taka siwa. No i tak schodząc musieliśmy omijać ją – to zapamiętałem. Ale to był drugi obrazek, bo pierwszy to był też z tego okresu. Zapamiętałem taką scenę, że stoję na łóżeczku i tak patrzę na pokój, i tak rejestruję jak kamera właśnie : gdzie co stało, jaki był układ pokoju, gdzie okna, gdzie drzwi, gdzie piec. Prawdopodobnie to było tak, że przez okno widać było dach oficyny i to było właśnie też w czasie oblężenia. I tam były takie dyżury LOP-u, że chodzili po dachach i sprawdzali czy tam nie ma tych bomb zapalających, w razie czego to zrzucali na…na podwórze. I mnie widocznie zaintrygował ten obrazek tego chodzącego kogoś, tam naprzeciwko. I potem kiedyś, już po jakimś tam czasie rozmowa w rodzinie zaczęła się właśnie na temat tego mieszkania, którego nie było. No bo potem oczywiście żeśmy się wyprowadzili, tam nie można było mieszkać. I ja zacząłem opowiadać jak to mieszkanie wyglądało. I wszyscy tacy : „A skąd Ty to wiesz ? Kto Ci to opowiadał ?” I stąd mam właśnie takie datowane dokła…właśnie z dokładnością do miesiąca to pierwsze zdjęcie, które sobie zapisałem w życiu. No nieprzyjemne to były zdjęcia.
