Już w czasie wojny te więzi międzyludzkie bardzo się… bardzo były, bardzo silnie nawiązywane. No, wszyscy jechali na tym samym wózku: strach, niepewność jutra. A szczególnie jakoś tak wiązały naloty. Taki paradoks ale ponieważ to było w pobliżu tej linii kolejowej na wschód, Rosjanie – no nie tak może często – ale usiłowali tam za pomocą nalotów przerywać te połączenia. No i to się różnie udawało z tą celnością. No chyba małą krzywdę robiły tym transportom ze wschodu, natomiast – no tam bardziej mieszkańcy na tym cierpieli. Na ogół naloty były w nocy. Zaczynało się to wyciem syren. No i wszyscy w popłochu, każdy miał przygotowane tam jakieś, jakąś walizeczkę, w której miał tam jakieś dokumenty, pamiątki rodzinne, kosztowności. Także z tymi walizeczkami wszyscy zbiegali do schronu – do schronu czyli do piwnicy. Ta piwnica to była bardzo niska taka, no nie wiem, no tam metr sześćdziesiąt – siedemdziesiąt, także wszyscy jakoś tak pochyleni, skurczeni. No i siedzieli na tym miale takim czarnym, w ogóle cała ta piwnica to była w tym miale węglowym. Świeczki były poprzyklejane do ścian, paliły się, tak że… że to tak – no rozświetlało ten mrok trochę. Jedni się modlili, drudzy rozmawiali, no… a wszyscy się bali. No, słychać było jakieś tam takie te wybuchy, gdzieś z daleka. I to,to..ta atmosfera, właśnie tak, no ludzie się poznawali, no. Poprzez ich reakcje, poprzez rozmowy. Także te, te lata właśnie były takie charakterystyczne, że… no ludzie usiłowali nieść sobie pomoc. No, było jakoś to w tej… to była taka jasna plama na tym czarnym okresie wojny.