This is additional content area. Learn more
Maria Tryczyńska: Krechowiecka, szpital i biały dom po drugiej stronie. Krechowieckiej za czasów socjalizmu nie było, bo Krechowiecka była…nie była drożna, w tej chwili wróciła, ona szła od Słowackiego na dół, w kierunku Marymonckiej. Ten biały dom, w ostatniej klatce mieszkał Zbyszek Cybulski, a ja mieszkałam w czerwonym, który był wzdłuż Słowackiego. Czyli wzdłuż Słowackiego, jeżeli tu jest Słowackiego, wzdłuż Słowackiego był czerwony dom, a wzdłuż tej, to samo podwórko, był biały dom. I w białym domu, i w czerwonym domu, było dużo różnych dzieci i między innymi Zbyszek Cybulski, pamiętam, mieszkał w ostatniej klatce na pierwszym piętrze. Był jedynym człowiekiem, który miał piłkę do siatkówki. Ponieważ mój ojciec skombinował skądś jakąś siatkę i słupy, a tam na końcu podwórka zrobił… zrobili… do grania w siatkówkę, no bo przedtem w dwa ognie, i przeważnie w dwa ognie żeśmy grali. I tam zaczęłam się uczyć grać w siatkówkę. Ale wtedy, żeby…Jak Zbyszek był, no to nie było problemu, grał. Piłkę pożyczał niechętnie, bo wiadomo, z piłką różnie bywa. Zresztą te piłki, co wtedy były, to trzeba było nadmuchiwać, zaklejać i tak dalej. Ale jak był, no to grał z nami, jak nie, no to myśmy jakoś tam wymuszali, żeby nam pożyczył, i graliśmy w siatkówkę. I właściwie to była cała znajomość.
Prowadzący: Ale mam pytanie – jak Cybulski grał? Dobrze Pani zdaniem? Dobrze grał? Słabo?
M.T.: A na to to nie odpowiem, wiem tylko, że ja grałam źle, i jak ci chłopcy starsi, a on był troszkę starszy ode mnie…Ja nie pamiętam, z którego roku był, ale kilka lat był starszy, bo ja byłam z trzydziestego roku, no to on mógł być… No trzeba by zobaczyć w Internecie. Ale bardzo dobrze go pamiętam. No i był taki dosyć pewny siebie, dosyć ważny, w sensie że tą piłkę miał, no tak sobie wyobrażałam. I pamiętam kiedyś mnie nie wybrali do grania, bo ja się dopiero uczyłam grać – potem, tak jak mówiłam, grałam świetnie, ale to już było później – to nawet miałam ogromny żal, stąd zapamiętałam, że mnie nie wzięli do tej gry, mimo że mój ojciec im w zasadzie zafundował tę siatkę i ten plac. No to tyle było tylko mojej znajomości.
