This is additional content area. Learn more
Dariusz Tryczyński: Na Nowogrodzkiej, było kino Roma, która była zresztą z Akcją Katolicką związana czy odbudowana przez to, więc miała filmy dozwolone właśnie… Przeważnie ich grupa wiekowa była niska i pasowała do… Nie było 12 lat, ale jakoś tę dziesiątkę wpuszczali. I oczywiście że ja pamiętam jeden film, bardzo taki jakiś wzruszający był, bardzo dobrze zagrany, jakiś angielski, nie pamiętam tytułu, ale oczywiście że były te… „Królewna Śnieżka”.
Maria Tryczyńska: „Królewna Śnieżka”! Krasnoludki! Tak, byłam, pamiętam!
D.T.: I to były, tak, fantastycznie…
M.T.: Na Suzina, na Żoliborzu byłam.
D.T.: Tak. Więc „Królewna Śnieżka” oczywiście, to w pięknej sali, zresztą przed, przed filmem był… Były takie organy Hammonda to chyba są, takie bez tych rur dużych, nie organy takie kościelne, i tam taki artysta, który zawsze jakiś taki dał dziesięciominutowy koncert przed programem, to on latał, nie tylko palcami przebierał, ale noga… Pedały, prawda, i ja obserwowałem, że on tak jakby się rzucał na ten aparat, ale pięknie grał, fantastyczna muzyka! Więc było, taki jakiś był… Po prostu takie jakieś oszołomienie, ale takie radosne oszołomienie. Potem jeszcze oglądanie filmu – tyle radości, tyle wspaniałości! Naprawdę. Może sobie kiedyś przypomnę ten film, bo to taki… Dotyczył takich trochę smutnych spraw, ale naprawdę fajny. No oczywiście Makuszyńskiego coś było chyba… Tej…
M.T.: Ja tylko „Królewnę Śnieżkę” i Shirleykę.
D.T.: Też jakiś tytuł był, ale według, według Makuszyńskiego i nie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, nic z Kaczyńskimi nie ma wspólnego, tylko…
P: „Awantura o Basię” może?
D.T.: Słucham?
P: „Awantura o Basię”?
D.T.: „Awantura o Basię”! Tak, tak!
M.T.: Widzę, że już wywiady poprzednie (śmiech)
P: To prawda.
D.T.: Więc to były bardzo małe, że tak powiem, no… Tylko ta Roma właściwie, bo ona, te wszystkie inne kina to jednak tam od dwunastu, czternastu, szesnastu lat i tak dalej wpuszczano, ale Roma rzeczywiście była pięknym, w ogóle, salą, dużą, dobrze wietrzoną, w bardzo komfortowych warunkach się oglądało. Ojciec zawsze lubił mieć taki jeszcze komfort, właśnie, jak już pójść na coś, to żeby być w dobrych warunkach. To jest zrozumiałe, że…
P: No oczywiście.
D.T.: …inaczej się odbiera wszystko, jeżeli…
P: Tym bardziej, że dużo pracował, więc kiedy już chciał odpocząć, no to właśnie w komfortowych warunkach, bo to robił bardzo, prawda, rzadko. I właśnie to samo miałbym do Pani pytanie – do ’39 roku, czy była Pani w kinie i jeśli tak, to na czym?
M.T.: Byłam w kinie. Było kino na ulicy Suzina. Potem, w czasie powstania, była tam moja redakcja, której komunikaty roznosiłam po terenie Żoliborza. Szefem był Żywiciel, jak wiadomo, w Żoliborzu. Ja oczywiście wszystko do powstania sprowadzam. I tam, na Suzina, na pewno widziałam „Królewnę Śnieżkę” i pamiętam Shirleykę, ale w czym, jak – nie pamiętam, tylko pamiętam ją jako taką cudowną, dziewczynę.
D.T.: Dziecko.
M.T.: Tak, dziecko.
