Prowadzący: Jakie Pani z tamtych lat, jakby Pani tak zamknęła oczy i miała znowu tych kilka lat i stanęła gdzieś tam na Targowej, na tej Kowelskiej, Kobielskiej…. to jakie dźwięki Pani słyszała?

Anna Skaros: Proszę Pana, na pewno matki wołające dzieci do domu, bardzo mało dźwięków wydawanych przez samochody… Bo pamiętam jak mieliśmy z tej Kowelskiej na Strzelecką, to raptem nie wiem… ile tam jest? Pięćdziesiąt metrów, ale trzeba było przejść przez Strzelecką na drugą stronę, bo tam mieszkała moja ciotka, chrzestna matka, i miałam zanieść obiad… ale mama powiedziała tak: Słuchaj, tylko uważaj, tam samochody, dopiero jak przejedzie, to żebyś przechodziła. No to ja doszłam do tego skrzyżowania ulic i patrzę… a tam stoi samochód. No to ja nie mogę przejść! Dobrze, że po iluś minutach on ruszył i przejechał! Bo tak do do tej pory, wie Pan, bym stała i czekała aż przejedzie. Takie było posłuszeństwo wobec rodziców.