Sławomir Popowski: Bożesz kochany, jak ja ryczałem ze śmiechu jak poszedłem do kina na film niemy wyświetlany bodajże właśnie w kinie Praga „Pati Pataszon”. „Filp i Flap” już był dźwiękowy, ale „Pati Pataszon” był filmem niemym i ja ten film pamiętam, bo to było, człowiek po prostu boki zrywał. Ale muszę panu powiedzieć też, że byłem na filmie „Świat się śmieje”, radzieckim filmie, na którym również się śmiałem i byłem wolny od jakichkolwiek politycznych, czy ideologicznych konotacji. Natomiast, pamiętam jak kręcili na mojej ulicy na Kępnej, Wajda kręcił film. I ja to obserwowałem, bo jak mówię, Praga wtedy była jeszcze brukowana i była taka scena – jakiś taki przedwojenny, czy wojenny, mała jakaś tam półciężarówka, oni jadą, mijają tą fabryczkę, która jest naprzeciwko mnie, jadą w stronę ulicy Brzezińskiej i w pewnym momencie, wypadają z tego samochodu skrzynki, z których uciekają gęsi. I było tam, ileś tam dubli, ileś tam poprawy kręconych tej sceny i dopiero po latach sobie uświadomiłem, że jest to jedna ze słynniejszych scen z filmu Wajdy „Pokolenie”, jednego z pierwszych jego filmów. Pamiętam też film „Skarb” na przykład, który był wspaniały. I było parę dobrych kin, muszę panu powiedzieć, na Pradze wtedy. Ja chodziłem do kina do Praha oczywiście, chodziłem też do Syreny, było kino Sokół na ulicy Paca, to na Grochowie też tam jeździłem i było też kino Albatros na Pradze 2. Kino Albatros i Mewa po drugiej stronie.

Prowadzący: Na (ulicy) Skoczylasa?

SP: Tak, tak. I też tam chadzałem i były fajne filmy.