UWAGA: Ten epizod możesz także znaleźć na naszym kanale na YT .

Stanisław Zalewski: No a poza tym, jak był czas, a obok był placyk taki wolny, niezabudowany, no to gry. W kuksoł, w dołek, o ściankę wie pan, w ziemię…

Prowadzący: O, zaraz, zaraz, co to znaczy?

S.Z.: Aha, to są gry!

P: Właśnie, niech pan wyjaśni jakie.

S.Z.: Proszę pana, pierwsza rzecz. Gra o ściankę. Brało się kawałek muru, jak gdzieś był, drapało się tynk, z reguły te mury, te tynki już poodpadały, i jedną cegłę. Ładnie się ją wyczyściło i grający musieli mieć pięciogroszówki, których wielkość była podobna jak obecnie, może trochę większa. I zawodnicy się umawiali, jak będą grać. O co, przede wszystkim. No o co się grało, o tak zwane anglasy. Anglasy to była wytwórnia czekoladek takich, bo ja wiem, one miały tak pięć centymetrów na trzy, na cztery. Ale dlaczego to była firma Anglas, która pod opakowaniem zewnętrznym była włożona fotografia, właściwie wizerunek. A później było tak zwane złotko, w  które obtaczano czekoladę. I teraz, to były wizerunki królów, zwierząt, jakieś uzbrojenia… Mało tego, ta firma nawet sprzedawała bardzo tanio katalogi, gdzie te obrazki wklejało się. No i na przykład była kolekcja zwierząt afrykańskich, no wspaniała rzecz do oglądania. Kolekcja królów polskich, kolekcja strojów ludowych, kolekcja no gadów, płazów. To szkoliło się jednocześnie, bo się oglądało, no a przy okazji był fant do gry. I się grało. I polegało to na tym, że jak się uderzało monetę, to druga moneta powinna… A drugi chłopak podchodził i też uderzał. I tak należało uderzać, żeby moja moneta upadła jak najbliżej tej poprzednika. I teraz w zależności od odległości, to była określona, że tak powiem, określona pula. Odległość graby, a graba to było od kciuka do innego palca, to była graba, to była jedna, jeden obrazek. Później był paluch, czyli od kciuka do wskazującego, to dwa obrazki. Później kciuk, to znaczy na odległość kciuka, to były trzy obrazki. A kupka, to już było, wie pan, tak jak, wie pan, wyg… w totolotka, wie pan, wygranie, to znaczy jedna moneta musiała upaść na drugą. Nie całkowicie, ale żeby pokryła ją. No to wtedy było pięć obrazków już. Tu były obrazki, ale grało się i o klisze. Klisze z filmów. Cięte były przez chłopaków i kombinowali z wytwórni, czy gdzieś, jak wyświetlano film, przerwała się, prawda, klisza. No operator wycinał kawałek i to, a to myśmy to zbierali, cięli, obowiązkowo po pięć klatek. I największe w cenie to były te klisze z westernów, przygodowe. Kochające były najtańsze. Ale o to się grało też.