This is additional content area. Learn more
Jan Rybak: Praga kochała hazard. To na Bazarze Różyckiego tak jak na odpuście, proszę pani, stał taki pan, który miał koło szczęścia. Koło szczęścia to było drewniane kółko, na którym były ustawiane różne fanty, koło było oznakowane gwoździami, między gwoździami były cyfry. I proszę pani, była oś z piórkiem, zwykłym takim piórem z gęsi czy tam z kury i się kręciło to, proszę pani, to gdzie się zatrzymała strzałka to pani dostawała, albo ładnego pieska z gipsu, albo jakąś figurkę albo gwizdek, proszę pani taki. To się bardzo fajnie na tym gwizdało. I ten krzyczał: „Trąć pan na kogutka w ogonek, a wygrasz panie złoty pierścionek! A jak kawaler trąci perliczkę za piczkę to dostanie złotą papierośniczkę!”. I proszę pani, to było na porządku dziennym. Oni sobie wykrzykiwali te hasła. Pamiętam, proszę pani, były kleje do przyklejania łat na skarpetkach. „Po co się męczyć, po co się brudzić, wystarczy łatkę przykleić i chodzić jak w nowym!” I proszę pani, pokazywał tą, kiedyś panie cerowały to. Dzisiaj 2 złote skarpetki się wyrzuca. A kiedyś grzybek, proszę pani, specjalna igła do cerowania, i panie cerowały skarpetki. A na Bazarze Różyckiego można było klej kupić i łatki do klejenia skarpetek, proszę pani. Pyzy gorące jak reklamowali, prawda: Pyzy gorące z załącznikiem! Załącznik to miała pani buteleczkę no jak to się, no ja tylko pamiętam, widziałem, nie próbowałem. To był dobry bimberek, proszę pani, czyli własnej roboty alkoholik wlewała.
