Jan Rybak: W czterdziestym czwartym roku w maju, trzeciego maja w ogrodzie, Parku Paderewskiego złożyłem przysięgę i zostałem żołnierzem Polskiej Armii Ludowej PAL-u. Należałem przy Batalionie praskim II do grupy, Młodzieżowej Grupy Dywersji. Polegało to na tym, że młodzież otrzymywała polecenie, aby na bocznicach Dworca Wschodniego, gdzie były przygotowywane transporty do Niemiec, zrywać napisy „Ost” a przyklejać „West”. Zdzierać „West” przyklejać „Ost”. Powodowało to, że te wagony, które miały iść na zachód z jakimś zaopatrzeniem, czy jakąś zdobyczą niemiecką, to szły na wschód, a te co miały pójść na wschód z zaopatrzeniem wojska, no to wysyłali na zachód. Długo to nie trwało zrobili się bardziej czujni. Zginął jeden z kolegów. No i wtedy naszym zadaniem było między innymi malowanie kotwicy, malowanie Hitler kaput, prawda. Były te potężne napisy, gdzie łatwiej się było dostać, na Dworcu Wschodnim „Deutschland siegt an allen fronten” -„Niemcy zwyciężają na wszystkich frontach”. Wystarczyło literę „s” przemalować na „l”, tylko i wtedy powstawało hasło „Deutschland liegt an allen fronten”, czyli „Niemcy leżą na wszystkich frontach”. No to też nie należało do zajęć bezpiecznych. Też zadaniem naszym, tych, tej młodzieży, jeszcze to było, od maja do momentu wybuchu Postania, uczestniczenie w akcjach prowadzonych przez dorosłych żołnierzy Polskiej Armii Ludowej. Polegało to na tym, że Niemca starano się zainteresować grą w trzy karty. On stał, obserwował. Dano mu wygrać. Jak wygrał, to był zadowolony. Jak był zadowolony, to częstowano go od razu alkoholem. Jak wypił sporo tego alkoholu, to już nie bardzo panował nad sobą, no to wtedy sprytny żołnierz otwierał kaburę, wyjmował pistolet, a ponieważ jako dorosły nie bardzo mógł mieć ten pistolet przy sobie, to podawał nam, młodzieży, która z tym pistoletem biegła, czy z amunicją do punktu kontaktowego, albo na Kępną albo na ulicę Targową róg Ząbkowskiej i tam żeśmy tą zdobycz przekazywali. Podobne akcje działy się na ulicy Brzeskiej. Z tym że tam były bardziej malownicze, bo pijani Niemcy zachęcani byli przez ładne dziewczyny do wyjścia do bramy. Jak się skusił i wszedł do bramy, no to został rozbrojony, rozmundurowany i w kalesonach wyskakiwał na Brzeską, krzyczał „helfen”, no i biegł na Dworzec Wschodni żeby mu udzielono pomocy. Myślę, że nikt nie chciałby być w skórze rozbrojonego Niemca, bo najprawdopodobniej najmilszą karą było wysłanie na front wschodni za to, że się dał rozbroić.