This is additional content area. Learn more
Henryk Sowiński: Krasiński też hrabiowskie pochodzenie, prawda. Monokl, spodnie sztuczkowe i tego, getry, prawda. Także… no wygląd tak, bardzo nobliwie wyglądał, w ten sposób. Nie zapomnę właśnie on był fantastyczny, to znaczy taki był, miał dowcip swój oryginalny, na przykład ja mówię: Panie profesorze, jak tam w mojej klasie oni się sprawują, ci uczniowie u pana? Kto tam ma jakieś kłopoty?, a on mówi: „Wie pan, tam jest taki dobry uczeń, ale…” mówi „…nie pamiętam nazwiska. Takie, takie nazwisko damskie ma”. Ja mówię: Cholera, co to, co może mu chodzić. Potem on mówi: „Wie pan…”, ja patrzę, nazywał się Stanik. Wie pan, także on miał takie skojarzenia. Czytał, przynosił prasę na przykład, francuskie gazety, prawda, to także takie. Tu są ciekawe jego wspomnienia- rocznik 52, pisze to Grzegorz Janczewski obecnie profesor doktor habilitowany oto laryngolog. I on tak:
„Do historii naszej klasy przeszła rozmowa profesora Krasińskiego z naszym kolegą Wiesławem Grajkowskim, który był matematykiem równie pojętnym jak ja. W czasie wręczania świadectw maturalnych profesor Krasiński wykładający nam astronomię rzekł do niego: „Pamiętaj, abyś nigdy nie dysponował finansami, bo z rachunków jesteś dureń. Dostałeś to świadectwo, basałyku, bo już nie chcę cię oglądać w murach tej szkoły. Chrystusa tak nie męczono jak ty mnie. Z całej matematyki wiesz tylko, że jechałeś pociągiem, ale nie mając pojęcia z jaką prędkością ów pociąg jechał”, to był właśnie, to był jego styl, o którym tutaj tak mówiłem. O, profesor Feliks Zagrodzki, też taki przedwojenny nauczyciel: „Feliks Zagrodzki, zwany powszechnie Pipeta…”, bo on w chemii, prawda, więc: „…był to wysuszony, drobniutki staruszek w cwikerach na nosie. Miał zwyczaj zwracania się do ucznia w trzeciej osobie: „Czy już napisał? Czy rozumi? Tego nie wi? Niech patrzy, to zobaczy!”, wiersz bezbłędnie, choć złośliwie, oddaje atmosferę prowadzonej przez niego lekcji”. No i tu jest taki wiersz, znów przeczytam: „Kto tam mówi? Co tam robi?…”, bo to w tej trzeciej osobie, prawda: „…Niech mi zaraz coś opowi! Ha! Nic nie wi! Niech więc siada. Nic nie mówi? Kto tam gada?! Niech no Grabski mi opowi, jak to Grabski ałun zrobi. Kiedy powi? Czy on to wi? O grincz panie siarczku miedzi? Klasa dziś niedobrze siedzi. Tu dolejem, tam doplujem, klasa wzorów się wykuje. Wzory kwasów, cynku, chromu, klasa weźmie se do domu. Teraz Beniuk mi odpowi – gdzie ma zeszyt? Nic nie zrobił? A to znowu się znarowił? Oj z tą klasą męka wieczna. Odpowiedź niedostateczna. Niech no klasa nie błaznuje, bo się będą sypać dwóje. Te tabele od atomów klasa weźmie se do domu. Osiem razy się oblizał, coś pokazał, coś powiedział, ale nikt z nas nic nie wiedział. Chemikalii masy całe – słoje duże, słoje małe, kwasy, sole i zasady, jakieś glinki, wapnie, mady, wszystko to na stare skupia, ale klasa ciągle głupia”.
