This is additional content area. Learn more
Alicja Stachecka-Śliwińska: Były bale karnawałowe w szkole, tak…Zawsze każda klasa miała bal taki karnawałowy. I były, była wybierana król i królowa balu…No na pewno to wszystko było ukartowane, dlatego że częstowali nas pączkami i kto znalazł migdał w pączku ten został królem, a ktoś tam królową. I tego, tego migdała to trafiała dziewczynka właśnie z zamożnej rodziny, pięknie ubrana i chłopiec taki. I oni byli król i królowa, tak. No i był cały dwór. Te, co najpiękniejsze to tam do tego dworu należały. Była zabawa. O, zabawy, zabawy karnawałowe były proszę pani. Te klasy młodsze chyba miały razem, później starsze miały też osobno. Było przyjęcie zawsze, tak, na tych, na tych zabawach i były tańce, zabawy, my bawiliśmy się, ubrani byliśmy…Pamiętam, miałam taką białą, długą sukieneczkę, akurat nową mamusia mi uszyła, bo kwiatki sypałam w kościele. Tylko czym były ozdobione – po prostu siostra, bo ona była starsza ode mnie o cztery lata, z mamą takie różyczki porobiły piękne i tam cała sukienka była usiana tymi różyczkami. Tak i coś tam dała na głowie, miałam jakiś wianuszek czy coś tam. Także byłam w tej sukieneczce i była zabawa karnawałowa, i wybierano tego króla i królową, i tańce były, i było bardzo przyjemnie.
