This is additional content area. Learn more
Alicja Stachecka-Śliwińska: Tu były starsze szkoły, ale to była jedna z najnowszych szkół, nowoczesnych. Przerwy były bardzo piękne. Bo jak na przerwę wychodziliśmy nie można było biegać u nas. Szkoła na Kordeckiego to była taka bardzo dobra szkoła. Wzdłuż sali rekreacyjnej stały akwaria z rybkami, akwarium, palma taka, kwiat i znów akwarium. Tak, że nie można było biegać, tylko mogliśmy sobie spacerować. Więc w czasie przerwy takimi grupkami spacerowałyśmy sobie, śpiewałyśmy. A poza tym jeszcze co było ciekawe – każda klasa, no trzeba było w fartuchach chodzić, obowiązkowo, tak. Dziewczynki i chłopcy nosili fartuchy. Już później jak starsi coś jak byli, w siódmej klasie, w szóstej, to już się wstydzili. Dziewczynki nosiły kokardy takie szkockie, takie szerokie kokardy. Każda klasa inny kolor, inny wzór. Dziewczynki kokardy a chłopcy sobie krawaty, tak. Także obowiązkowo trzeba było. No i tarcze były, tarcze były. I to było tak, że jak wprowadzono tarcze to pan kierownik Malanowski dał termin, no nie wiem, tydzień czy ile tam dni, że trzeba już do szkoły przychodzi się tylko z tarczami. I wtedy jak przyszedł ten dzień to przed szkołą stał kierownik, stali nauczyciele i nikogo nie wpuścili kto nie miał tarczy. Tak. A i później druga była taka sprawa, że wprowadzono tornistry proszę pani, bo to zaczęli dbać o postawę dzieci, że było dużo takich zgarbionych, czy jakich, bo dźwigały te dzieci książki w tych, w tych teczkach i znowu nie wszystkich było stać. Niektóre dziewczynki czy chłopcy to od razu mieli piękne, skórzane tornistry, ale były tornistry i takie, i takie z tektury rozmaite, no różne były. Ale kogo nie było stać nawet na taki tornister z tektury, to pan kierownik powiedział że przyszyć paski do teczki. No więc z tymi tornistrami to też pan kierownik stanął przed szkołą, tak wyznaczył termin, no dał odpowiednio długi termin, żeby wszyscy zdążyli czy kupić, czy zrobić sobie te, przyszyć te paski do teczek, czy jak. I też nikogo nie wpuścił. Nie było tak, że to znajomy, że ktoś płakał że tego, nie. I dlatego myśmy byli takim pokoleniem proszę pani subordynowanym. To samo było i z tarczami, to samo było i z beretami jak wprowadzili, na beretach mieliśmy takie, takie znaki, też tarcze. Jak się wchodziło do szkoły i było wejście i później po lewej stronie była szatnia, i na ścianie wisiało lustro, a nad lustrem był napis: „Sprawdź swoją postawę”. Trzeba było ładnie, jak się wchodziło tam na główną salę, to trzeba było się poczesać, poprawić wszystko. No byliśmy bardzo dobrze wychowywani, proszę pani, tak.
