UWAGA! Ten epizod możesz również znaleźć na naszym kanale na YT

Stanisław Brzostowski: A teraz Panu opowiem o historii Kercelaka. Moim przyjacielem był dzielnicowy Kuba. I on był dzielnicowym na Kercelaku.

Prowadzący: Na tym Kercelaku kim on był?

S.B.: Dzielnicowym. Przywódca całego bałaganu! Niech mu kto… (śmiech)

P: Czyli cały ten półświatek bazaru – dobrze z nim musiał żyć?

S.B.: Nie byłby dzielnicowym, jakby z nimi nie żył! On na dwóch ramionach musiał nosić marynarkę, nie na jednym. Jak on by nie miał współpracy z nimi, to on by nie był dzielnicowym. Przyjechali na Kercelak dyplomaci i zostawili samochód i złodziejachy ukradli ten samochód, między innymi taki elegancki pierścionek. W nocy godzina, tego, dzwoni komendant miasta Warszawy: „Kuba, okradziony został ten, dyplomata, musi się to wszystko znaleźć”. Jaki problem u niego? No jak on by nie żył, współpracował. No, wszystko jest, tylko jednego pierścionka nie ma. Bo sprzedany od razu, no, to był najważniejszy pierścionek, jaki mógł istnieć. Ludzie, co kupili, wsiadali we własny samochód – bo to zamożni ludzie byli – i on zapamiętał numery!

P: Rejestracyjne samochodu?

S.B.: Rejestracyjne. I po jakichś dwóch godzinach, no, poszli do niego. No, niechby im nie oddał! Ale elegancko, tak, podziękowali mu, na poziomie wszystko. Kuba nagrodę dostał.

Sąsiad mi znowu, znaczy opowiadał, miał budkę ze skarpetami na Kercelaku i obok niego miała też kobieta, wdowa. I pewnego dnia zostawiła syna i ten syn był taki niewyględny, tego. I idzie ten Tasiemka: „Co, szczeniaku?”, chciał go kopnąć, a tamten unik, Tasiemkę do góry nogami i go zlał, bo nie wiedział kto to jest. To był cały herszt Tasiemka, pseudonim Tasiemka.

P: Tata Tasiemka?

S.B.: Tragedia! – ten sąsiad opowiada. Otrząchnął się, tego, Tasiemka i mu pogratulował. I teraz ja opowiadam o tym fakcie szereg ludziom. I trafiam studenta filozofii i mu opowiadam ten fakt. Ja mówię: „jaki był dobroczynny”. „Proszę Pana, przecież jak on był powiedział, że mnie zbił, to on by cały [?] towar stracił”. I ten człowiek mi po tylu latach dopiero wyjaśnił, że on nie mógł się przyznać, że broń Boże kto go pokonał.

Znałem faceta, który na Kercelaku, łapał wróble, malował na kanarki i sprzedawał, no to znałem osobiście go, no. Nie zetknął się Pan jeszcze z takimi opowiadaniami!? (śmiech)