This is additional content area. Learn more
Prowadzący: Na Brzeskiej była taka bardzo słynna knajpa prowadzona przez niejakiego marynarza. Czy to Państwo mieli z nim kontakty?
Mira Bakalarska: Tak, tak, w tym sąsiednim domu przylegającym do naszego budynku. To był narożny dom Ząbkowska 16, narożny z Brzeską, przylegał budynek Brzeska 29, 31, nie wiem dlaczego to zapamiętałam. Tam była taka malenieńka knajpka, no tylko było takie wejście wąziutkie, lada, stolik, ale chyba tam jeszcze było takie pomieszczenie, musiało być, ale tutaj to było tylko lada taka i kasa gdzie, gdzie siedział właśnie marynarz, przy kasie siedział. I właścicielem… właścicielami tego baru byli, czy był, pan Bednarski z marynarzem i państwo Bednarscy przyjaźnili się od, od zawsze z moimi rodzicami i dzieci z nami się kolegowaliśmy i przyjaźniliśmy. No więc to było tak gdyby jakby taka… No, takie dość istotne wspomnienie związane z Brzeską. I co jeszcze ważne, że w czasie okupacji te wszystkie budynki nasze na Brzeskiej i na Ząbkowskiej były połączone piwnicami, to było bardzo ważne dlatego że, że była łączność, no, nie tylko dla lokatorów, ale i dla powstańców. To… To było istotne. I jeszcze później tam może powiem o takim tam powstaniowym…
Prowadzący: Nie, może teraz już powiedzmy.
MB: Tak? Więc w związku z tym że w momencie wybuchu Powstania no to Praga nie był tak tym, jak gdyby, obciążona, no ale nikt o tym nie wiedział, chociaż się mówiło. No między innymi takie… Ludzie których zastały te pierwsze momenty Powstania na ulicy musieli się schronić gdzieś w bramach. No między innymi schroniło się takie małżeństwo, z Warszawy właśnie, mieszkali po tamtej stronie. I rodzice, tata miał warsztat na dole, w podwórku, no więc… Tak jak gdyby, no… Zost… Byli… My byliśmy dla nich tym schronieniem, to jest pierwsza rzecz. I… te piwnice, które były połączone, no, już w tej chwili w momencie wybuchu no to już tam zaczęli powstańcy działać, no a my to przecież okien nie widzieliśmy. I w jakimś momencie ja miałam, to był drugi dzień powstania, ja miałam zakrwawione buciki takie cieliste ze skórki. No ktoś tam był ranny więc gdzieś tam w czasie przechodzenia w tej piwnicy coś takiego się stało że ja miałam zakrwawione buciki. No i jest taki moment, że przychodzi Niemiec i staje tam nad schodami do piwnicy wydaje rozkaz, że mężczyźni muszą wyjść z piwnicy. A jeżeli nie wyjdą to… a już tam z mężczyzn to już właściwie no wszyscy byli w powstaniu, ale był mój tata i jeszcze jakiś, jakiś pan. I teraz mama miała taki dylemat, czy tatę schować gdzieś tam pod schodami czy zostawić bo Niemiec powiedział, że jeżeli nie wyjdą to on wrzuci granat, więc taki był dylemat. No… chwilkę to trwało i w rezultacie tata wyszedł z tej piwnicy z tym panem, więc w rezultacie było ich dwóch. Kto to był to teraz nie pamiętam… niewiele lat miałam. I stanęli na podwórku, no to był drugi dzień, a pierwszego dnia został na naszym podwórku zabity młody mężczyzna i on nie był jeszcze pochowany i on leżał, my widzieliśmy że on leżał… no on leżał tu a my tutaj. Stali ci panowie i Niemiec, tam nie wiem jeden czy dwóch, z karabinami. Mój brat był zainteresowany tylko jaki rodzaj miał broni… Niemiec jaki… Się interesował. I siostra była, miała pięć lat… No i oni jak gdyby no… Ja z mamą stałam i siostra i brat no to my tylko troje staliśmy wszyscy, a Niemiec no tak jak gdyby już się szykował do… I właśnie ta najmłodsza siostra zaczęła płakać, obejmować za nogi Niemca i prosić tam w swoim dziecinnym żargonie – Nie ziabijajcie mojego tatusia, nie ziabijajcie mojego tatusia. – Więc on tak ją tam odtrącił, ale w momencie spojrzał na moje zakrwawione buciki i się spytał mamy czy ja jestem ranna, więc mama mówi, że nie, że nie jestem ranna. No i popatrzył na nas no i w pewnym momencie mówi – A tam… – Po niemiecku powiedział do nich – No to idźcie. – No i to tak jak gdyby… To był taki, taki epizod dosyć… No to tyle co z tego momentu powstaniowego pamiętam.
Prowadzący: Czyli wynika jednak, że to wstawiennictwo młodszej siostry pomogło w ocaleniu ich po prostu.
MB: Tak.
