Mira Bakalarska: W tym samym domu, na dole w tym narożnym miejscu rodzice włącznie z tym mieszkaniem kupili sklep i prowadzili sklep z porcelaną i z naczyniami kuchennymi. To był ich sklep, ten narożny z trzema wystawami taki bardzo… No taki duży sklep. I w tym samym budynku z prawej stro… z lewej strony bramy ciocia miała również sklep z pasmanterią, To były te miejsca… I to było do… Od trzydziestego…

Prowadzący: Powiedzmy jeszcze raz jaki był adres tego…

MB: Ząbkowska 16. Sklep, no, funkcjonował od trzydziestego ósmego do Powstania. No w Powstaniu no to wszystko było zabrane, ale tatuś został zabrany do obozu, mama bardzo dzielna kobieta… Tego nie wiem w jaki sposób, ale w każdym bądź razie, prowadziła ten sklep dalej i tam był hurt drożdży i wina. Ale takie wino prawdopodobnie patykiem pisane i też w jakiś takich no chyba hurtowych… I w związku z tym całe to Powstanie to jak gdyby no zdołała, bardzo była energiczna, nas było troje dzieci, więc nas. no, utrzymywała dzięki, dzięki temu. I teraz jeszcze taki współczesny już nawiązanie do tego sklepu. No potem te branże się zmieniały i w dzi.. No pamiętam, że to był rok dziewięćdziesiąty trzeci. Ja będąc na Pradze, tam już była inna branża, nie wiem czy to był prywatny czy, no prawdopodobnie musiał to być prywatny sklep, my nigdy tam potem nie rościliśmy żadnych swoich próśb. To był sklep z konfekcją i ja weszłam do tego sklepu a układ tego sklepu, zaplecze to non stop w moich snach zawsze tam się pojawiało i to wyjście, wejście, połączenie z piwnicami, jak byłam w tym sklepie, wybierałam żakiet i miałam chęć kupić ten żakiet i w związku z tym, że byłam tak przejęta… Jak gdyby takimi wrażeniami… Tak się dzielę z tą ekspedientką – Proszę Pani, to był sklep moich rodziców. – Jak ona to usłyszała to po prostu jej empatia do mnie całkowicie się zmieniła i ona czuła się zagrożona że ja przyszłam roszczeniowo, ale ja tu przyszłam, mówiąc to to ja jej chciałam powiedzieć moje odczucia związane z tym miejscem, bo się po prostu rozglądałam i ja mówię – Proszę Pani, tutaj było zaplecze, tam wyjście i tak dalej. – Bo to no, duży, duży sklep. Ona się od razu w ogóle zmieniła, co prawda ja ten żakiet kupiłam, więc, ponieważ ona już mnie zmroziła tym no to już nie było dalszej tej. Potem branże się zmieniały, no więc już dalszych eksperymentów ze sklepem nie robiłam i my jakoś nigdy, brat nie dopilnował tego, nie wiem czy były dokumenty, może i byłyby, ale jakoś tego nigdy nie zrobiliśmy no i to tak poszło po prostu.

Prowadzący: A dlaczego właśnie porcelana? Czy Pani wie dlaczego rodzice się akurat porcelaną zajęli? Bo to taki dosyć bym powiedział na…

MB: Ale to był ekskluzywny towar, piękne figurki, piękne… Ale w tytule to był sklep z porcelaną i naczyniami kuchennymi i…