This is additional content area. Learn more
Prowadzący: A chciałem teraz zapytać o taki szemrany świat na Pradze, czy Pani w jakikolwiek sposób, czy on w jakikolwiek sposób Panią dotyczył, w sensie, czy dotknął, czy miała Pani jakby świadomość, że jest ale no..
Mira Bakalarska: Nie, my wiedzieliśmy że jest ale to była symbioza, wielka symbioza, to nie było jakiś kontr. Bo to po prostu tak wiadomo było, że się z tym żyje z tą wódką, z pyzami, bo to, to było jak gdyby… Niezbędnie połączone, to były naczynia połączone, to, to tak trzeba było, no bo była Praga a Warszawa to był high life, a my to tutaj tak na Pradze, a z Pragi. Wszyscy się tak jak gdyby razem trzymaliśmy.
P: Wszyscy się razem trzymaliśmy, czyli, że można było powiedzieć że nawet jeśli się bezpośrednio nie znaliście, nie byliście przyjaciółmi to…
MB: Nie, to wszystko w symbiozie.
P: W symbiozie.
MB: I pyzy to był jak gdyby wyznacznik.
P: Taki symbol można powiedzieć. Tak. Czyli takie słowo “więź” byłoby na miejscu.
MB: Jak najbardziej, jak najbardziej.
P: Czy jechała Pani na tak zwanym “cycku”?
MB: Brat jeździł. Ja nie ale brat tak, zdecydowanie, zdecydowanie. To była właściwie nobilitacja, żeby jeździć. Ten, kto nie jeździł to nie był nobilitowany. To była nobilitacja. Dla chłopców to zdecydowanie była nobilitacja.
P: Czyli, że to był taki test charakterności.
MB: Zdecydowanie. To była obligatoryjność.
