This is additional content area. Learn more
Bohdan Wróblewski: No a ja no bawiłem się. No bawiłem się, no oczywiście samoloty były, prawda miałem tam różne… u nas zresztą była taka kolekcja, wtedy była moda na takie maleńkie miniaturki samolotów jakichś tam, takie dość prymitywnie robione, metalowe. Stały na biurku ojca, no to były moje zabawki przede wszystkim. Ale była jeszcze jedna ciekawostka, że kiedyś z ojcem poszliśmy tam, bo ojciec mnie ciągle włóczył tam też po tej fabryce, co dla mnie było nieprawdopodobną atrakcją. Bo wie pan, to nie była fabryka mydła, tylko fabryka samolotów. Ciągle te samoloty, ten zapach pamiętam tych lakierów, tej benzyny takiej, prawda, to do dzisiaj pamiętam. No i kiedyś tam zaprosił nas ten właśnie mój chrzestny, Bebesz, on był dyrektorem handlowym, do gabinetu poszliśmy no i od niego dostałem pudełko kredek. To było dla mnie objawienie. Bo ja zwykle w domu od ojca dostawałem ołówek jakiś, jak babcia przynosiła jakieś zakupy no to był kawałek ładnego papieru i było na czym rysować, więc ja ciągle rysowałem. Pamiętam na przykład jako dziecko – kiedyś obudziłem się i wszyscy byli zrozpaczeni, powiedzieli mi, że umarł marszałek Piłsudski. Ja miałem wtedy… to był 35 rok, ja miałem 4 lata, niepełne jeszcze 4 lata. No i ojciec się wtedy ubrał w mundur, wszystkie medale, prawda i powiedział: „Pojedziemy na… do katedry”. Ja byłem w katedrze jak była trumna z marszałkiem wystawiona. Przyszedłem do domu i narysowałem to wszystko. Ta trumna stojąca, biało-czerwona flaga taka, bo to mi utkwiło najbardziej. A ojca dlatego puścili, że tam była straszna ciżba, prawda, no ale człowiek miał legitymację tą POW, więc jak tam wszedł tylko to od razu nas wpuszczano. Ojciec mnie wtedy tu, ja u ojca siedziałem na barana, a mama na takiego kozaka tak zwanego. No i ja widziałem coś, bo przecież tam ludzi wszystko było. Ale ten moment mi utkwił w pamięci, także byłem na fragmencie pogrzebu marszałka Piłsudskiego.
