This is additional content area. Learn more
Halina Bandurska-Kryłowicz: Na ulicy Gersena 39 w sąsiedztwie przychodni tej zakładowej i szpitala FSO znajdowało się przedszkole dla mieszkańców, dzieciaków Śliwiczan. Ja do tego przedszkola chodziłam. Byłam bardzo szczęśliwa że mogę tam chodzić. Nie wszystkie dzieci były szczęśliwe, ale ja byłam. Uczyła nas wspaniała, dla mnie, wychowawczyni pani Zdzisława Klepacka, późniejsza przyjaciółka mojej mamy. Pamiętam jedną rzecz z przedszkola – nie wiem jak to się stało, że uciekłam z tego przedszkola z kolegą Andrzejem (tym którego przysypało tam) i z koleżanką Ninką do jej mieszkania. To mieszkanie znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie przedszkola tylko po przeciwnej stronie, po stronie numerów parzystych na parterze się znajdowało. Ninka nas zaprosiła ponieważ miała wspaniała lalkę. Wydaje mi się, że jej rodzice ze wschodu chyba przyjechali tutaj do Warszawy w związku z budową fabryki FSO. Przyszliśmy do domu Ninki, pokazała nam wspaniałą lalkę. Ta lalka miała według mnie z 80 albo 90 cm i ta lalka chodziła. Pamiętam z jednej strony ja trzymałam tą lalkę za rękę, z drugiej Ninka i chodziłyśmy i ta lalka z nami. Nie wiem jak to się stało- jak wydostaliśmy się z tego przedszkola, jak nas odkryto w tym mieszkaniu Ninki, ale radość była. Ja byłam szczęśliwa, że mogę bawić się tą lalką i mimo, że tyle lat minęło ciągle zastanawiam się jak my się tam znalazłyśmy. Ale byłyśmy i faktem było, że prowadziłyśmy tą lalkę na spacer po tym dużym pokoju.
