This is additional content area. Learn more
Halina Bandurska-Kryłowicz: Czasami z mamą chodziłam na ulicę Witkiewicza 27. W suterenie tego budynku znajdował się magiel. Było to niewielkie pomieszczenie w suterenie, gdzie na środku znajdował się olbrzymi drewniany magiel. Wielki pojemnik mieścił w sobie kamienie. Na szafkach zlokalizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie ścian znajdowały się wałki na które nawijało się pościel, bieliznę. I polegało na tym, że kładło się na taki podest tego magla wałek z bielizną, a druga osoba, albo ta sama, kręciła wielką korbą żeby ten wielki pojemnik z tymi kamieniami przesuwał się po tym wałku. W ten sposób następowało prasowanie inaczej maglowanie tej bielizny. Chodziłam tam kilka razy ale byłam raczej za osobą, która kręciła tą korbą. Ta praca wcale nie była taka łatwa bo było ciężkie koło, metalowe, wielkie, taka była metoda prasowania. Czasami w późniejszym okresie te magle były bardziej zmechanizowane, unowocześnione. Ale w tym czasie była to normalna zwykła praca fizyczna przy maglowaniu.
