This is additional content area. Learn more
Krystyn Karol Machczyński: A jeszcze pierwsz…, z 31 na 1 44 stycznia, z 44 na 45 rok, Nowy Rok, oczywiście zabawa no to, tego i w tym bunkrze też sobie dostali wódę, pochlali i o godzinie 12 wyszli z tego bunkru koło Władka z karabinami salwy puszczać. A ja jako dzieciak też byłem z nimi i mówię.. a dalej, 20m była barykada. Ja mówię: Idźcie za tą barykadę kurde! Bo to zaraz będą nas strzelać, nie? A oni: „Łe!”, bo to pijani i w dupie mieli, nie? No i tak sobie postrzelali, postrzelali, tam z 20 minut, potem już się skończyło. Ja o 1 przyszedłem do domu, bo to tam 20 metrów. Przyszedłem, położyłem się spać. Nagle jak coś łupnie… szyby poleciały, wszystko się trzęsie. W ten dom Jagiellońska 27 vis a vis Władka, jeszcze na rogu trasy WZ jest pierwszy, wcześniejszy dom, którego wejście jest od trasy WZ, od Solidarności. I Niemcy, jak oni tu strzelali, to oni sobie namiary zrobili. Zrobili namiary i o godzinie, przed 2, rąbnęli krowę, która zerwała wszystkie balkony w tym domu, pomylili się o te 30metrów i ci wszyscy żołnierze zginęli. Latające krowy to się nazywało. No to jest taka, to jest bomba wystrzelona, która jak leciała to ryczała: „Muuuuu”, słychać było tak: „Muuuuuuuuuuuuuu…..” i tam gdzieś BUCH! I rozwalała. Olbrzymia bomba. Bo to cały dom by rozwaliła jakby trafiła.
