This is additional content area. Learn more
Wiesław Wencel: Natomiast jeszcze jeśli można to takie krótkie – w pewnym momencie jak mówiliśmy o Nowym Dworze gdzie mieszkaliśmy w kuchni, za kuchnią był pokój podoficerów. To byli młodzi podoficerowie – 18, 20 lat, chyba ich było 3 czy 4. Nie pamiętam dokładnie. Młodzi, weseli chłopcy, zresztą bardzo przyjaźnie nastawieni do nas. Mama się denerwowała tylko wtedy, kiedy jak przychodzili to robili „heil Hitler!” mojej siostrze, i ona już wtedy miała z 5 czy 6 miesięcy nauczyła się tą rączkę podnosić, mamę szlag trafiał. No ale przynosili nam jakieś jedzenie, na ogół to była słodzona kasza jęczmienna, którą mimo dużego niedostatku nawet myśmy z bratem nie chcieli jeść, bo to było ohydne. Oni też tego nie chcieli. To jest jakiś tam, widocznie z jakiejś regionu niemieckiego takie jedzenie, oni kupowali od chłopów ziemniaki i smażyli z cebulą na oleju sobie kartofle. No ale mniejsza z tym. A ale chodzi o to jak człowiek potrafi w pewnych sytuacjach coś sobie tak wdrukować w głowę, jakiś taki kawał emocji, której, no którą ma i ma i ona jest jakaś no, niezniszczalna zupełnie. Mieli patefon i… ale mieli tylko jedną płytę. Była to płyta takiej znanej piosenki, znanej piosenki Edith Piaf, będę musiał zanucić, bo tak to nie wiem jak ona się nazywała. Oni mieli to w niemieckiej wersji, w innym rytmie. Edith Piaf śpiewała ją wolno, oni śpiewali to szybciej. Zaczynała się od słów „Komm zuruck”, tak, i, i grali tę płytę szczególnie wtedy, kiedy Rosjanie robili bombardowania. Jak tam się trzęsły te budynki, to oni żeby zagłuszyć to puszczali tą płytę na tym patefonie. Głośniej się nie dało, bo patefon się nie dał nastawić mocniej, i, i… i tę płytę grali. I muszę powiedzieć, że tak oni mi jakoś w jakieś… no to były takie, ja jako dziecko wtedy tak się okropnie tego bombardowania nie bałem, bo człowiek nie miał wtedy, ten człowieczek, nie miał jeszcze takiego rozeznania realnej sytuacji. Mama była opanowana, nie histeryzowała, nie płakała, więc człowiek uważał, że bombardują ot i już. A te chłopaki piłowało, i tak nastawiali, i w kółko, a tu… i ten, żeby zagłuszyć te sowieckie bomby. I muszę powiedzieć, że ile razy usłyszę tę melodię to mnie ogarnia takie wzruszenie, że no… chodzi mi o to – tak się potrafi coś wdrukować.
