Henryk Sowiński: Tu są ciekawe jego wspomnienia, rocznik 52, pisze to Grzegorz Janczewski obecnie profesor doktor habilitowany oto laryngolog. I on tak: „My żegnaliśmy szkołę wierszem, pamięć o Władku zawsze w nas zostanie. Po latach wrócą gwarnej przerwy echa, tu się przeżyło niejedno łajanie, tu się zdarzyła niejedna uciecha. Lonio i Cipa nieraz przydupili, Gawcio i Unra wkurzali człowieka. Dziś po maturze wszyscy oni mili, tych belfrów przecież kocha się z daleka. Te grube mury, mroczne korytarze, boisko szkolne, aula i szatnia – wracają do nas przyjacielskie twarze, jak wraca do nas szkolna przyjaźń bratnia. Pamięć o Władku zawsze w nas zostanie, niezbędna teraz jak dawniej ściąganie”. Ten Lonio to właśnie ten… no Lubicz Borowski, Cipa to była nauczycielka historii, Błońska, Gawcio to był ten, profesor Gawęda, geografii, a Unra to była nauczycielka angielskiego. Także to jest to. Ten Lonio żegnał nas w charakterystyczny dla niego sposób – znaczy w klasie maturalnej, już ostatniej, tak mówił: „Pamiętajcie, że w powojennej Polsce inteligencja dzieli się na pracującą i wrodzoną. Mam nadzieję, że wielu z was to ta druga grupa. Wielu wybiera się na studia wyższe – to dobrze, to bardzo dobrze. Czechow twierdził słusznie, że uniwersytet ujawnia wszelkie umysłowe możliwości łącznie z nieudolnością. No zobaczymy, zobaczym”, tu błyskał swym błękitnym oczkiem, ale dumny był z nas, praskich Gawrosiów”.