Jolanta Mirecka-Werner: Z tych rzeczy, które zanikły, to były na przykład też makagigi. To był dziecinny przysmak, ale nie tylko. Makagigi to były kostki złożone z maku z ugotowanym miodem. Z tymże takie prawdziwe makagigi na miodzie, to mam wrażenie, że się zdarzały raczej rzadko. Powszechne były makagigi na miodzie sztucznym. Po prostu gotowało ten miód z makiem, takimi całymi ziarenkami maku, nierozmiażdżonymi tak długo, dopóki to nie zgęstniało odpowiednio, potem cięto to na kostki i te kostki jeszcze obtaczano w maku. I to były takie kostki, ja wiem, cztery, może pięć centymetrów miały. Tak, raczej cztery centymetry takie kostki grubości tam ze dwóch centymetrów. I to się kupowało na sztuki, te makagigi. Ale prawdziwe makagigi były gotowane na prawdziwym miodzie. W niektórych domach to robiono. Co jeszcze zupełnie zanikło i tego smaku już nie znam od dawna – minogi. Minogi to jest coś, co ma kształt rybki, ale jest strunowcem. To znaczy nie ma ości, nie ma kręgosłupa, tylko taką chrzęstną strunę w środku. Prawie nie ma płetw, przynajmniej jakoś nie pamiętam płetwy u minoga, i taki dosyć duży, okrągły pyszczek. Mój tata był bardzo towarzyski no i jeszcze jak mieszkaliśmy na Chmielnej, to tata zabrał mnie kilka razy gdzieś na Pragę, ja byłam za mała, żeby zapamiętać gdzie, na minogi. I te minogi, żebym poznała smak co to są minogi. I te minogi to były zamarynowane. Tak jak śledzie, jak śledziki. I tak się je jadło, jak śledziki, z tymże właśnie nie było tego kręgosłupa, nie było ości, tylko ta jedna struna i taka cieniutka skórka. W zasadzie chyba bez łusek, tego to już nie pamiętam za dobrze, za mała byłam. I były znacznie smaczniejsze niż śledzie. Ja lubiłam wówczas śledzie, ale te minogi były przepyszne, te marynowane minogi. No i tak siedzieliśmy sobie z tatą przy stoliku, tata do tych minogów, czy minóg miał jakąś tam seteczkę, czy dwie pięćdziesiątki, ja miałam do tego jakąś herbatę, czy oranżadę, już nie pamiętam co, i tak sobie właśnie jedliśmy te minogi z chlebem. I to jest jedna z takich potraw, które zniknęły zupełnie, tak jak zupełnie w tej chwili nie można zjeść raków, nigdzie prawie. A raki wówczas też jeszcze były dosyć popularne.