This is additional content area. Learn more
Józef Makowski: To nazywali mnie Maks Lewa Prosta, bo taki był przypadek, że powiedzieli mi chłopaki – wiedzieli, że ja byłem trochę taki bystry spyty – i powiedzieli mi, że tam jest taki kolega – imienia nie pamiętam, nie będę strzelał – że on by chciał ze mną trochę poszparować. Ja mówię: „No to dobra”. No i po lekcjach tam nawet na tej świetlicy zostaliśmy, rękawice dali, no i zaczęliśmy trochę boksować. I tak nieopatrznie ja go trzasnąłem, i jak go trzasnąłem, tak padł. Fiknął i padł, no. Okazało się, że to był wicemistrz juniorków Warszawy, czyli on był już ponad 2 lata, 3 lata. Ale ja byłem świeży, tyle że tam, żeśmy szparowali trochę, no to w tej szkole, trochę co w tej szkole, raz, 2 razy, 3 razy w tygodniu, jak tam kiedyś miałem czas, szparowali – nie wiedziałem o tym. I po jakimś czasie chłopaki mówili: „słuchaj, Ziutek, ale on by chciał rewanż”. Niby dlaczego nie, będę uważał. Ale on już był cwaniak, już chciał się na mnie odegrać i, jak żeśmy szparowali, to jak on mnie z kolei trzasnął, tak padłem, zrobiło mi się zielono, brązowo, straciłem przytomność, do tej pory mam złamany nos… to jest dowód tego że… tu mam z tej strony tylko taką żyłkę, ale nos mam złamany. I od tamtej pory jestem felerny, bo mocniej bym się uderzył, to mi krew zaraz leci, bo tu mam pękniętą taką… Poszedłem do lekarza i mi zrobił operację, ale mi mówi: „synu, co ci będę robił, jak ty masz normalny nos, a masz tak minimalnie skrzywiony, że musiałby się ktoś dobrze patrzyć, żeby go zobaczyć”. I, widzi Pan, to mam to… ten rewanż z tym kolegą, no to odwdzięczył mi się tyle, no ale to już jest bandyckie, no bo ja go nieświadomie uderzyłem, bo mnie podszedł pod rękę, ale on to świadomie.
Prowadzący: A poza tym Pan nie był przygotowany, żeby Pan wiedział…
J.M.: A poza tym on był zawodowiec, bo on walczył zawodowo, a ja to tylko co w szkole, że tak powiem, szparowałem. No to tyle mam po tym boksie, o. Ale nie tego… mocniej to już by mnie krew leciała, ale to lekko, bo widzi Pan, na tą stronę tak, a na tą nie wezmę, tylko na tą stronę. No to to mnie zostało po tym boksie i dlatego mnie nazywali Maks Lewa Prosta, bo z lewej strony ja, że tak powiem, zdefasonowałem mu facjatę, jak to się wyrażając po naszemu.
P: Ładnie.
