Henryk Koński: No więc tak proszę pani, no tam na Przemysłowej jak mieszkałem to często potem chodziłem, jeszcze jako młody dzieciak, chodziłem często właśnie na spacery do Łazienek na przykład. I w Łazienkach… Łazienki, prawda, ten park Łazienkowski najbardziej mi zapadł w pamięć. Tam chodziłem i tam często się też między innymi z dziećmi bawiłem w alejkach rozmaitych właśnie w Łazienkach. Ale zapadł mi kiedyś jeden taki moment w pamięć, którą… który do dzisiejszego dnia jeszcze jakoś zachowuję. Mianowicie idę sobie alejką, naprzeciwko mnie idzie kto? Marszałek Piłsudski. To były lata chyba 30, albo 31 rok. Tak dokładnie nie potrafię w tej chwili powiedzieć, miałem pięć, sześć, no sześć lat powiedzmy. Bawiłem się tam. I tak patrzę, a on idzie sam, a z tyłu za nim idzie ta jego eskorta, ale ta eskorta to się tak dziwnie zachowuje, bo on nie lubiał, żeby koło niego się kręcili ludzie. Czyli oni tak z jednego drzewa za drugie i tak to z daleka pilnowali, ale patrzyli, żeby tam się nic nie stało, a on sobie szedł spacerem. Podchodzi do mnie, bierze mnie pod brodę no i: „Co powiesz zuchu?”, ja popatrzyłem na niego i tak zaniemówiłem, nie wiedziałem co mu powiedzieć: „No bawię się”. „No to pięknie! To baw się nadal”. Pogłaskał mnie i poszedł dalej. No to jedno takie spotkanie.