Ja miałem małpę kiedyś, ale to przez krótki okres czasu, i oddałem ją, bo to było nie do wytrzymania z małpą siedzieć w domu. Żywą małpę miałem, makaka zielonego. Po prostu kupiłem ją w sklepie zoologicznym. Były dwie, para. Jedną kupiłem ja, a druga tam babka wzięła. I ona też oddała ta malpę bo tez jej, tak samo jak i ja, rzucała się na inne stworzenie, nie dała przejść, nie dała podejść. Tak jak z psem ktoś szedł czy to zeskakiwała z ramienia, łapała za tyłek. To w ogóle całkiem inny charakter stworzenie. No bardziej złośliwe takie, no małpa no.
Misie małe się karmiło
A co jadły takie małe misie?
Mleko w butelce przeważnie, kaszkę manną w butelce, brat nie wypił tam pół butelki bo był głodny. Czterech nas było braci, żeśmy się wybrali do zoo, no i tam karmienie właśnie misi. Andrzej był najmłodszy z nas, był bardzo głodny i zeżarł misiowi półgasz(?), z glukozą, była słodka.

Wyprowadzało się zwierzęta na padok. Takie zajęcie dodatkowe człowiek sobie znalazł. Prowadzało się, to do bramy wjazdowej i tam przychodziły matki z dziećmi, się woziło te dzieciaki na kucykach. Takie wyprowadzenie dzieci na padok no. Tylko kucyki bo tam nie było innych zwierząt. Trzy kucyki były. To tam jakieś groszowe sprawy się płaciło. Złoty pięćdziesiąt chyba, czy złotówkę, przejażdżki takie.