Krystyn Karol Machczyński: To proszę pana niemieckich żołnierzy to ja się bałem, natomiast polscy żołnierze to dla mnie byli bohaterami, którzy wygonili Niemców z Pragi, którzy dawali mi jeść, którzy stawali mnie na wartę i ja bym dla tych zrobił wszystko. Natomiast Niemców się bardzo bałem…
(…) Z tymi żołnierzami Polakami miałem bardzo dobrze. Tam, gdzie stoi Pomnik Czterech Śpiących, róg Wileńskiej i Targowej, była ambasada ruska. I w tej ambasadzie gotowali dla tych naszych żołnierzy jedzenie. I trzeba było chodzić. To było, no, ze 200m koło cerkwi. To tym żołnierzom się nie chciało, to ja im chodziłem, przynosiłem te jedzenie. Parę manaszek, ich tam było z 8, to z 5 manaszek tu, 5 tu, z jedzeniem i oczywiście jedna manaszka dla mnie! No, to domu przynosiłem, już było żarcie. No i zdobycie Warszawy było 17 stycznia 45. Ja 3 dni przed zdobyciem tej Warszawy, straszny śnieg spadł, poszedłem po ten, po te jedzenie dla nich, tak po kolana w śniegu, wracałem koło cerkwi i się przewróciłem, i wylałem wszystkie to, co mieli w tych manaszkach. Ale przewróciłem się bo był drut pod śniegiem. I tak cwano, że zostawiłem te manaszki, przyszedłem do nich do bunkru i mówię: Słuchajcie, przewróciłem się, ale przewróciłem się o drut! Chyba telefoniczny. No to oni: „Czekaj, nic nie tego”. Manaszki leżą, zobaczycie! I oni tak po tym drucie, po tym drucie do cerkwi weszli, a tam 2 Niemki nadają, jak te krowy, jak strzelają: „100m pomyłka, na lewo!”, po niemiecku Niemcom dają jak mają strzelać. Okazuje się, że to nie były babki, tylko faceci przebrani na kobiety, żeby mogli przejść i dostać się tam do tej cerkwi jako babki, nie? Niemiecka… no i oni wyciągnęli tych Niemców, tych Niemców wyciągnęli, zaprowadzili ich na vis a vis Jagielońską 35, oczywiście cały wywiad przeprowadzili i potem mnie zawołali: „Krysiek chodź no to. To jest twoja zdobycz. Ty ich odkryłeś, ty masz spluwę i ty ich zastrzel”. 6-cio letniemu chłopakowi mówią: „Ty ich zastrzel”. Oczywiście tam, uciekłem w ogóle, o żadnym strzelaniu… a oni ich zabili i koniec. No ale mnie próbowali.