Zbigniew Gajowniczek: To to wszystko tak polegało, że każdy gdzieś grał, w jakiejś drużynie – hokejowej, czy piłkarskiej. Ale oprócz tego myśmy mieszkali w swoich takich terenach, czyli w tych obszarach, gdzie wszyscy się znaliśmy. I na przykład w piłce nożnej jak graliśmy, prawda, czy w Błyskawicy, czy w tych Starcie, to myśmy trenowali tam – to była osobna rzecz. Rozgrywki ligowe, treningi, tego. Ale po tym wszystkim tworzyliśmy własną drużynę, własne drużyny piłkarską, wszyscy się znaliśmy i każdy wiedział kto jest lepszy, kto jest dobry. Skład był ustalany i graliśmy. I na przykład mecze swoje piłkarskie rozgrywaliśmy na terenie szkoły technikum budowy samochodów tu, jak jest ulica Inżynierska, Ratuszowa, jak się idzie na Pragę 2. Takie, do dzisiaj to boisko jest. Na tym boisku, to było ogrodzone siatką, boisko tego budowy samochodów, tego technikum, myśmy tam rozgrywali mecze. I to rozgrywaliśmy mecze z Targówkiem, z Bródnem, takie jeszcze jakieś tam inne drużyny przyjeżdżały i się grało. Mieliśmy te, każdy się rozbierał, prawda, miał stroje, też pożyczaliśmy stroje. Mieliśmy tak zwany majdan i graliśmy mecze. Majdan znaczy strój, komplet. Czyli koszulkę, spodenki i buty piłkarskie. I graliśmy. Wtedy już w korkach graliśmy, no już bo każdy z nas grał w klubie. Miał te korki, miał te korki, miał te buty, miał to wszystko. A oprócz tego jeszcze mieliśmy drużynę składającą się z kolegów, którzy tam mieszkali w sąsiednich ulicach. Każdy wiedział kto jest dobry, kto jest lepszy, skład był ustalany i graliśmy. Z tym że te mecze jakby pan zobaczył, pamiętam te mecze na tym, tutaj na tym boisku, jak tutaj Inżynierska, Ratuszowa, 11-go Listopada w tym kwadracie boisko. Ludzi było tyle, że… to był cały parkan, to był głowa przy głowie. Wszyscy, którzy przychodzili szli, bo tam tramwaj, prawda, przejeżdżali, na Pragę 2 jak szli, wysiadali prawda, Stalowa, Inżynierska to wszystko tutaj. Tłum, to był tłum. Tłum ludzi, którzy obserwował nasze te mecze. To był wielki tłum. Po prostu. Ludzi było… każdy stawał i się patrzał. A poziom był dobry, trzeba przyznać. Bo naprawdę w tamtym okresie było bardzo dużo zdolnych piłkarzy. No ale niestety – tak zwane alpagi swoje zrobiły. Nie wszyscy wytrzymali i prowadzili się jak należy sportowo. Natomiast część no niestety, wykruszyła się, ponieważ placyki były, ławeczki i tak dalej, park tam tutaj. Ostatni mecz piłkarski rozegrałem w wieku 58 lat. 58 lat. To był mecz na bocznym boisku Skry, bardzo duże boisko pełnowymiarowe. 2 razy 30 minut grałem z chłopakami takimi od 25 do 30, też takimi piłkarzy, którzy grali. To były takie rozgrywki zakładów pracy. I grałem ostatni mecz w wieku 58 lat. A jeszcze, a jeszcze przedtem był turniej szóstek, który też grałem właśnie w tym wieku, w tym zakładzie pracy tam gdzie ja pracowałem. Wtedy to było pracowałem w Toyocie. Tu na Konstruktorskiej Toyota Motor Poland. Mieliśmy swoją drużynę. Z zakładu i zgłoszone było do turnieju szóstek i graliśmy na małych boiskach, w turnieju szóstek graliśmy. A jeden z meczy taki zagraliśmy na bocznym boisku Skry, ogromne boisko, no ale wytrzymałem bardzo dobrze kondycyjnie. I bezproblemowo z tymi 25-30 latkami, bez problemu, bez problemów. Wytrzymałem w pełnej kondycji i szybkości! Tak, że nie mogli mi dać rady, bo ja byłem doświadczonym piłkarzem, ale jeszcze sprawnym, bardzo sprawnym fizycznie i… także, także.