Pani Teresa Szejwian: Ojciec tam grosze zarabiał , bez przerwy tam z tą pracą był problem , i poszła na Bazar Różyckiego. Trochę włoszczyzną handlowała , później tam trochę…no , gotowała obiady ale tam oni mieli swoich klientów , więc te obiady przestała gotować. I pamiętam też jeden pan z budki takiej ją obserwował jak Ona tam tą włoszczyzną , ale też oni mieli swoich klientów , także to nie było takie łatwe od razu , prawda. W koszyczek miała tę włoszczyznę i ten starszy mój brat z nią chodził. A ja z kolei zajęłam się już całkowicie tym bratem młodszym , który w czterdziestym czwartym roku się urodził. I On jest mój wychowanek , tak jak ja – ja nie miałam w swoim małżeństwie dzieci. I nieraz mnie się ktoś pyta : Ty nie miałaś dzieci ale ja mówię : ja nie miałam ale ja brata chowałam i ślubow…jak to – matkowałam Mu do samego ślubu. No , ten starszy brat właśnie , jak tak z mamą chodził na Bazar Różyckiego i raz była łapanka na bazarze. No i On mówi : mamo , a co z nami będzie , Boże , cały zobacz , pełno Niemców , my nie wyjdziemy z tego bazaru. A tam tatuś z siostrą czekają na jedzenie. Przecież oni są głodne. A oni nas nie wypuszczą. No i zaczął tam biadolić , a moja mama była rzeczywiście , jak to – można powiedzieć , że wtedy człowiek bardziej , starzej wygląda , bo nie ma tego odżywienia , nie ma tego ubrania. Założyła chustkę na głowę jak zobaczyła , że te Niemcy tam są , jeszcze tak sobie zaczepiła , tak jak to można powiedzieć , że mało jej było twarzy widać. No i mówi do mojego brata – bo moi rodzice bardzo przestrzegali żebyśmy nosili medaliki i tak dalej , choć nie było pieniędzy na łańcuszku ale musieliśmy mieć przynajmniej na nitce , ale wiem , że bardzo to przestrzegała. No i mówi do mojego brata : masz medaliczek ? Mam. No to ja też. No to trzymaj a ja… za medaliczek a ja będę się modlić. I zobaczysz , Pan Bóg nas przeprowadzi. Potem oni wyszli a on trochę znał też niemieckiego , od ojca się nauczył – i mówi : a wiesz co mamo oni powiedzieli na Ciebie , te Niemcy ? Powiedzieli : wypuścić tą babcię z tym wnuczkiem jeszcze. Po niemiecku – ale ja wiem – on mówi : wiem , ja Ci to powiem. A moja mama mówi : jak on mógł na Ciebie mamo tak powiedzieć ? No przecież później się pobrali ,to to…ale rzeczywiście poważnie już wyglądała , bo to trudne warunki. A moja mama mówi : oj synku , daj spokój , najważniejsze , że nas wypuścili z tego bazaru.